Kontakt   |   Pomoc   |    Załóż konto   |    Moje konto

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Czesc! Jestem Lucja! Po prostu Lucja, 22 letnia studentka obecnie mieszkajaca w Australii. Wiem,ze niektorym z was moze sie wydac dziwne,ze chce sie odchudzic. Wkoncu waga jest niewielka, a BMI prawidlowe, ale w moim przypadku nie chodzi o liczby. Niestety, liczby okazuja sie byc bardzo mylne. Dosc niski wzrost,lenistwo oraz tendencje do tycia skazaly mnie do dorobienia sie figury tak zwanej 'jablka'. Szczuple ramiona, szerokie biodra oraz dosc zaaokraglony brzuch, TOTALNY brak tali ,do tego masywne, co tu duzo mowic, uda-balerony, krzywe, obtluszczone kolana i nadwyraz chude lydki. Nie brzmi zachecajaco, prawda? Wiem, dlatego jak juz mowilam w moim przypadku liczby nie sa wazne a pozbycie sie i to dosc skuteczne, nadmiaru tluszczu,, mozliwosc wymodelowania tali a co z tym idzie, lepsze samopoczucie i wyzsza samo-ocena! Jak planuje to osiagnac? Poprzez diete 'nielaczaca' - polegajaca na nielaczeniu bialek z weglowodanami przez pierwsze 2 tygodnie aby sie przyzwyczaic do nowego trybu zywienia, a pozniej dodam do tej diety, diete 100kcl. Do tego zamierzam dorzucic codzienne godzinne spacery oraz cwiczenia, najlepiej brzuszki i cwiczenia nadmiernego napiecia. Czego sobie zycze? Pokoniania lenista, przezwycziezenia dawnych nawykow i 'food cravings' oraz WYTRWALOSCI!

Madziorex22

kobieta, 24 lat,

153 cm, 48.50 kg więcej o mnie



Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Masa ciała

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Dzien XIII

5 września 2010 , Komentarze (2)

No i mamy 13! Jak dla mnie ten 13 dzien byl calkiem udany ;) Coraz lepiej wychodzi mi gotowanie, jest tyle roznych wersji na przyzadzenie kurczaka z warzywami, i to wszystko tak smacznie,kolorowo wyglada,ze az przyjemnie sie spedza czas w kuchni. I oczywiscie jakims cudem odbylo sie bez zadnych skaleczen, a to juz u mnie sukces! I rodzinka tez byla zadowolona bo ominelo ich przygotowywanie obiadku :) Byl tez oczywiscie spacerek, tym razem z pieskiem skoro braciszka zostawilam na drugim kontynencie to przynajmniej zrobilam  kuzynowi przysluge i wyprowadzilam mu psa rano, albo to piesek zrobil mi przysluge dotrzymujac towarzystwa? W kazdym badz razie bylo sympatycznie, aktywnie tylko ,ze strasznie zimno! Nie moge uwiezyc jak w ciagu jednego dinia pogoda mogla sie tak popsuc -wczoraj upaly a dzis straszny wiatr i zachmurzone! Ale to i tak nie zepsulo mi humoru! Callanetics zrobilam rano, chcialam tez zrobic po poludniu jednak kuzynka miala dla nas inne plany, pojechalysmy do Niagara przejsc sie i popatrzec na wodospad a nastepnie na testowanie wina! Moge skreslic kolejna pozycje z mojej listy,a wrazenia swietne i znakomicie spedzone popoludnie:) Wiem,ze mialam ograniczyc alkohol, jednak w tym wypadku nie moglam sie powstrzymac, ide zrobic rundke callanetics!

Trzymajcie sie szczuplutko!
Dodaj komentarz

Dzien XII

3 września 2010 , Komentarze (2)

Juz dotarlam do 12 dnia! Niesamowite jak te dni szybko leca! Podczas mojej nieobecnosci trzymalam sie diety, ale niestety przez caly ten wyjazd musialam chwilowo zrezygnowac z callanetics, dzis juz mam 2 serie za soba wiec nie jest zle, nadrobie wszystko tymbardziej,ze juz widze efekty! Myslalam,ze mi sie wydaje ale zostalam poinformowane iz solidne cwiczenia przynosza efekty, nawet w tak krotkim czasie! (Dziekuje Vieslavo!) Dlatego wam wszystkim, Panie i Panowie naprawde polecam callanetics! Bylam tez dzisiaj na spacerku, zwiedzalam okolice, zajelo mi to troche poniewaz cieszylam sie sliczna pogoda, dzis bylo ponad 30 stopni i nadodatek strasznie duszno jednak mi to nie przeszkodzilo w spacerkach :) Z dieta tez ciagle do przodu, nie podjadam zadnych slodkosci i strasznie jestem z siebie dumna, jak narazie wygrywam z wlasnymi slabosciami i nawet nie mam ochoty na slodycze!Oby tak dalej! Nawet obiadek ugotowalam, zrobilam dzis leczo z piersia z kurczaka.
Za tydzien zaczynaja sie wyklady z czego sie bardzo ciesze, bo bede sobie wkoncu mogla jakos rozplanowac dzien, trzeba bedzie poszukac jakiejs pracy chociaz na weekendy i moze uda mi sie zapisac na lekcje salsy? Tak, w ciagu tych paru dni nic sie nie zmienilo i wciaz mam ochote na salse ;)

Trzymajcie sie szczuplutko!

SNIADANIE: Salatka z pomidorow, ogorkow,rzodkiewki,papryki i 2 jajek na twardo.
LUNCH: winogrona plus jogurt bananowy
OBIAD: Leczo z kurczakiem
KOLACJA: Activia truskawkowa plus jablko i jeszcze pewnie jakis owoc zjem ogladajac film, 'Rozyczka' :)
Dodaj komentarz

Dzien VIII

30 sierpnia 2010 , Komentarze (2)

I praca sie skonczyla niestety, i to z samego poniedzialku. Plusem tego jest,ze moze wkoncu sie wyspie? Zaczynajac od jutra. Pozatym bede miec wiecej czasu dla siebie, moze uda mi sie dorzucic jeszcze cos ciekawego aby zwiekszyc aktywnosc. Zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie. Tak mnie dzisisiaj natchnelo i chce nauczyc sie salsy,jej, bedzie ciezko, ja i taniec to jak slon w skladzie porcelany, mimo wszystko bardzo chcialabym sie nauczyc. Juz po wyjezdzie oczywiscie, mam nadzieje,ze ta nagla chec do tanca przez kolejne pare dni mi nie przejdzie :)

Pozatym postanowienia trzymam, byl spacerek, popoludniowy z braciszkiem, trzeba z nim spedzic troche czasu bo przez rok, chyba,ze kochani rodzice zasponsoruja mi przylot do domu na swieta, inaczej rodzinki szybko nie zobacze :( Kurcze, juz tesknie! Pakowanie wkoncu tez zaczelam, tak oficialnie i z efektami, choc strasznie niechetnieeee,ale sporo rzeczy wypelnilo juz wiekszosc walizki. Kolejnym dzisiejszym sukcesem bylo zrobienie callanetics, kawalek ukladu rano i juz calosc wieczorkiem oraz losos, ktory wkoncu wyladowal na moim talerzu na obiad. Ah warto bylo czekac, pyszny byl, pieczony z ziolami, skropiony cytrynka do tego gotowana fasolka. Przestrzeganie reszty diety rowniez wychodzi bez wiekszych problemow. Dalej dieta nielaczona,duzo naturalnych jogurtow, owocow, salatek oraz pieczonego miesa. Wciaz tez pije duzo wody z cytryna i chyba wkoncu polubie wode, biorac pod uwage ze przez ostani tydzien wypilam dwa razy wiecej samej wody z cytryna niz herbaty, a jeszcze pare dni temu woda nie miala miejsca w moim menu.

Zycze samych sukcesow Vitalijki! Trzymajcie sie szczuplutko! :)

Dodaj komentarz

Dzien VII

29 sierpnia 2010 , Komentarze (1)

Moj 7 dzien zmian wypada w niedziele, a ja bardzo, bardzo, bardzo nielubie niedzieli, chyba jeszcze bardziej niz poniedzialkow! Niedziele zawsze wydaja mi sie takie monotonne, kojarza z kosciolem,rodzinnymi obiadkami, czy pogawedkami przy ciachu, w rodzinnym gronie oczywiscie. Coz, rodzice lubia te male rytualy, a najbardziej podtrzymywanie tych polskich tradycji, co oczywiscie bardzo popieram, lecz nie zawsze dobrze im to wychodzi w praktyce, trzeba byc jednak polakiem, z przynajmniej ograniczana wiedza co do czego aby zrozumiec koncepcje :)
Oczywiscie dzis juz rytual zaliczony,wiec mialam nadzieje,ze zalicze wkoncu dzien leniucha, najprosciej mowiac, przespie pozostala czesc dnia. No ale oczywiscie ja i planowanie nie ida w parze! Po porannej, (jak dla mnie to byl srodek nocy,i znowu sie nie wyspalam) mszy, zostalam powiadomiona wszem i wobec,ze jakas szanowna cioteczka, tak zwana dziewiata woda po kisielu wzgleden pokrewienstwa ,stawi sie u nas na obiedzie z rodzina, wiec mi w dzialce przypadlo przygotowywanie przekasek i salatek. I to jeszcze zeby to byly moje pyszne salatki ale nie, te mialy plywac w majonezie i sosie cebulowo, czosnkowo- chili. Jak moglam zrobic salatke z majonezem jak ja nie znosze majonezu, czosnek i cebula?  Od dziecka mam wstret i od tego zawsze sie trzymam z daleka, jedynie szczypiorek toleruje, a chili, hmm chili to chili, nie dla mnie! Wiec spedzilam sporo ponad godzine w kuchni, krojac i siekajac poszczegolne skladniki, nastepne odrobine monotoni i przygotowywanie koreczkow i calamari, a na koncu placz przy krojeniu cebuli. Odmowilam przygotowywana sosow bo jak moge to zrobic skoro nie cierpie glownych jego skladnikow- smakowanie wiec odpada, i pod pretekstem zajecia sie Kubusiem wymknelam sie z domu. Ale wzielam go ze soba na spacer i plac zabaw. Zawsze to lepsze niz zabawy z cebula i karkowka. Kurcze u mnie na obiad karkowka a ja wciaz mam ochote na tego lososia, nie ma zmiluj jutro sie po niego pofatyguje( a karkowki i tak nie jadlam). Dzis mam oficjalnego, niedzielnego lenia! Nawet pierwszy zestaw callanetics zrobilam poznoooooo dzis, a jeszcze wieczorem mnie czeka, jej jak mi sie nie chceee, nic mi sie nie chce! Obecnie siedze sobie w swoim malym zaciszu ukrywajac sie przed ciotka i jej rodzina,o ktorej jeszcze do dzisiaj nic w zyciu nie slyszalam. No nie dokonca sie  ukrywam, bo wszystko na legalu haha,moj nastepny dzisiejszy pretekst to nauka!
Nadodatek facet siostry tak dlugo machal mi ulubionym piwem przed nosem,ze az sie skusilam. A mialo nie byc alkocholu! Wprawdzie nie mam tego nigdzie na pismie, tak jak inne moje zmiany 'dietetyczno- aktywnosciowe',ale sama chcialam zmniejszyc alkochol do minimum. I jest pierwsze podkniecie... ze slodyczami praktycznie pozegnalam sie tydzien temu, i nie tesknie, szarlotka czeka spokojnie jeszcze tydzien abym mogla siegnac po kawaleczek, przestalam nawet slodzic czarna herbate i dobrze mi z tym, ba bylam w barze pijac wode kiedy reszta cieszyla sie smakiem pysznego, zimnego browarku i tez bez wiekszych klopotow a tu nie moglam sie powstrzymac od zwyklego piwa. Czyzbym juz sie lamala powoli? TAK szybko? NIE! Nie moze byc! Jednak piwo zostaje, tak samo jak i z szarlotka, nie moglabym sie z nim od tak pozegnac, nie lubie duzych ilosci alkocholu, ale dwa piwa w ciagu wieczora w barze czy u znajomych zazwyczaj zostaly oproznione. Wiec teraz jedno bedzie musialo wystarczyc, chyba ,ze przy wiekszej okazji :) Juz sama nie wiem czy racjonalnie kombinuje, chyba nie jestem zbyt obiektywna, i probuja sama siebie usprawiedliwic przed sama soba, jej, najtrudniej oceniac siebie!
A i dzis prawie caly czas jem musli, wiem,ze malo tresciwe ale od rana a juz popoludnie, zjadlam 3 miseczki musli i troche owocow,jakos nie mam ochoty na nic innego (oprocz lososia), zreszta, na nic nie mam ochoty! A wlasciwie to mam, na drzemke!
Zreszta bilans dzisiejszy nie jest taki zly,mam za soba spacer i bieganie po placu zabaw z Kubusiem, callanetics - pierwsza dzisiejsza seria tez zaliczone, od wszystkiego smazonego na oleju mnie odrzuca, a karkowki nie lubie, wiec nie tchnelam rodzinnego obiadu. Zazwyczaj w chwilach mojego wybrzydzania zawsze zostawala salatka, ale wiadomo, te dwie dzisiejsze to porazka, a nie mialam kompletnie pomyslu na jakas super salatke specjalnie dla mnie :( I szxzerze, juz nic nie chcialo mi sie krojic, wymyslac, dosmakowywac. LEN!Dobrze,ze jest musli!
Koncze narzekac i uciekam drzemac.

Udanej niedzieli Ladies!

(A na dole rodzinka swietnie sie bawi, i nikt nie teskni za Lucja,jak milo wkoncu sie wyspie!)
Dodaj komentarz

Dzien VI c.d.

28 sierpnia 2010 , Komentarze (1)

Kurcze tylek mnie boli, tyle czasu w siodle, ah ale bylo warto! Czuje miesnie ud, ktore strasznie przyciskalam do siodla w momentach grozy kiedy oto konik mi wariowal, bo oczywiscie  nie moglam dostac fajnego, spokojnego konika tylko te szarawa, dzika klacz!(Oh o.k., tylko na poczatku klacz troche sie stawiala, mialam problemy aby na nia wsiasc bo odsuwala sie a pozniej w trakcie jazdy potrafila niezle wykrecic czy niespodziewanie  stanac) No dobra juz nie narzekam, wkoncu bylo pelno pozytywow wyjazdu, bo pomimo weekendu stadnina byla praktycznie pusta, dostalysmy dwoch przystojnych instruktorow na nas cztery, dziewczynkom sie mordki cieszyly, jej, ze jednak mozna je czyms zadowolic. Wiem,ze wyjazd na konie wymyslily ze wzgledu na mnie, same kiepsko jezdza i preferuja zwierzatka 'futerkowe' trzymane w domowym zaciszu, a ja ostatnio w rozmowie z nimi podkreslilam,ze chcialabym realizowac dalsze punkty z mojej bucket list, a szczegolnie zawalilam z silownia (gdzie chodzilam tylko na rowerek i bierznie wprawdzie,ale na poczatku bardzo sie do tego przykladalam), z jazda konna  - postawiony cel byl raz w tygodniu, taaaaa, oraz z nauka plywania, tu akurat nie ma czego komentowac! Jej przez 22 lata zycia nie nauczylam sie plywac a moj trzy letni brat plywa zabka! Coz, konie zaliczone to teraz moze silownia od poniedzialku? Oj chyba bedzie ciezko, zapisze sie gdzies w Toronto juz, podobno moj nowy Univerek ma silownie dla studentow na campus'ie, a ze juz zaplacilam za rok, to wszystko jest wliczone w cene, grzechem bylo by nie skorzystac! A ja juz bardziej nie chce grzeszyc!
A wracajac do mojego wyjazdu to jestem z niego strasznie zadowolona, brunet-instruktor stwierdzil ze swietnie sobie radze , wiec dostalam pozwolenie na galop w zagrodzie nawet, a nastepnie pojechalismy na spacer w plener. Wprawdzie dozwolone tempo to klus ale ale liczy sie sam fakt,ze nie bylysmy ograniczone drewnianymi belkami zagrody!(No dobraaa, bylysmy, wyznaczaly sciezke ale to zawsze lepiej niz kolko dla poczatkujacych, mam wkoncu te kilka lat jazdy konnej na koncie, sumiennie praktykowanej od 9-15 roku zycia u dziadka na wsi w stadninie, wiec chcialam wiecej swobody!  Juz mialam nadzieje na jeszcze wieksze zwiekszenia tempa, chcac poczuc ten przyslowiowy wiatr we wlosach ale niestety, nie dalo sie przekonac instruktora :( Ten nasz spacerek potrwal moze pol godzinki,chociaz jak dla mnie to bylo jak sekundy! Czas za szybko leci! Ale jeszcze w stadninie, w zagrodzie moglam sobie troszke pojezdzic. :) A reszte czasu spedzilysmy na zwiedzaniu miejsca i spacerkach.

Oczywiscie losos 'chodzil' za mna caly dzien, mialam taka straszna ochote ale niestety, nie udalo sie, obiad zjadlysmy jeszcze w bufecie kolo stadniny wiec musialam zadowolic sie grecka salatka, zamowilam takze mala porcje spaghetti, umieralam z glodu. Troche duzo jak na mnie biorac pod uwage ogromna porcje salatki ale juz chyba spalilam te kalorie robiac Callanetics!
Tak, dzis bylo moje drugie podejscie do tych cwiczen i juz jest troszke lepiej. A za dwa tygodnie juz zobacze efekty! No miejmy nadzieje,ze tytul stronki nie klamie i bede miala to 'piekne cialo w dwa tygodnie'

A menu z calego dzisiejszego dnia to:

SNIADANIE: maly jogurt naturalny, maliny i platki owsiane o smaku szarlotki haha, herbatka
LUNCH: Hmm brak formalnego posilku, winogrona i fistaszki na zagryzke oraz litr wody z cutryna
OBIAD: Salatka grecka plus spaghetti, sok pomaranczowy
KOLACJA: Makrela wedzona,kawaleczek (przynajmniej tu sie udalo ) z dwoma malymi ogorkami, herbatka


No dobrze uciekam, wkoncu trzeba sie wyspac!  Trzymajcie sie szczuplutko!
Dodaj komentarz

Dzien VI

27 sierpnia 2010 , Skomentuj

I znowu spac nie moglam, nie dosc,ze polozylam sie spac bardzo pozno, gdyz wczesniejsze proby zasniecia skonczyly sie na wycieczkach po domu, ktore oczywiscie mnie nie zmeczyly. Chyba mam za maly ten dom, jakbym miala kilka pieter i zrobila kilkanascie rundek po schodkach przez wszystkie pietra to napewno na bezsennosc nie moglabym narzekac! Ba, wyobrazcie sobie jak ladnie wygladal by brzuszek ... A jak juz mowie o cwiczeniach z samego rana to dodam,ze dzis oficjalnie wyprobowalam Callanatics! Fajna sprawa te cwiczonka, wszystkie miesnie mnie bola, czuje strasznie uda i brzuch, a nawet kregoslup, nie mowiac juz o tym,ze nawet porzadnie rozciagnelam sobie miesnie szyji,(z czego cieszylam sie bardzo, bo zazwyczaj rano w pracy/czy jak jestem w bibliotece czesto cwicze miesnie szyji a tu prosze, na poczatku cwiczen trzeba zadbac i o szyje) ale dalej boli mnie kark. Kurcze kiepsko u mnie z kondycja, bo musze sie przyznac,ze tych 100s, czas przez ile trzeba wykonywac dane cwiczenie to niestety nie wytrzymuje, szczerze mowiac to nawet do 50s nie doszlam. Niestety po jakis 40s nie mialam sily i przechodzilam do kolejnego cwiczenia. A jeszcze wczoraj uwazalam,ze caly ten zestaw cwiczen nie wygladal tak zle, ah te pozory! Ale to nic, jeszcze wieczorem sprobuje, i jutro juz powinnam wytrzymac troszke dluzej, powolutku , w moim slimaczym tepie ale dojde do tej wymaganej setki napewno! Wkoncu jestem spod znaku barana a barany sa waleczne i uparte :)

Wciaz mam sporo czasu do przyjazdu dziewczyn. One uwarzaja,ze wstanie z lozka, co ja mowie, wychylenia chociaz czubka nosa spod koldry przed 9am w weekend jest nie do zrealizowanie. Coz popieram, zazwyczaj popieram, tylko dzis jakos mi nie wyszlo. Mam wciaz sporo czasu bo moge sie ich spodziewac kolo jedenastej albo i pozniej, wiec pewnie wczesniej urzadze sobie  spacerek. Moze zabiore ze soba Kubusia? Juz wstal i wlasnie wcina swoje ulubione musli ( to ja zapoczatkowalam w nim milosc do musli haha i teraz nie chce jesc innych platkow). Zawsze to przyjemniej miec towarzystwo, a z niego taka gadula,ze bedzie wesolo :)

Jak narazie na sniadanie zjadlam jogurt naturalny i pol miseczki malin, ale pewnie cos jeszcze zjem przed wyjazdem, wkoncu niewiadomo ile spedzimy w stadninie. W sumie staralam sie utrzymywac stale godziny posilkow ale dzis to chyba mi nie wyjdzie. O wlasnie, moja mama wczoraj byla w polskim sklepie i kupila mi platki owsiane Nesvita, (napewno znacie, ja je widze pierwszy raz w zyciu na oczy ale wygladaja niezle, na opakowaniu haha) a co najlepsze jest w tych platkach to to,ze sa one o smaku szarlotki! Tak, mojej ukochanej szarlotki, na ktora nie skusilam sie pare dni temu i ktorej nie zjem jeszcze przez 8 dni. Przez 14 dni mam ta swoja diete, a pozniej mam zamiar jesc od czasu do czasu maly kawalek ulubionego ciasta. (reszcie slodyczom wciaz mam zamiar grzecznie, lecz stanowczo odmawiac!)

Jeszcze dzis mam taka straszna ochote na lososia pokropionego cytryna i makrele wedzona, oh pychotka. Niestety obiad juz napewno zjem poza miastem, wiec mam nadzieje,ze znajdziemy jakies przytulne miejsce gdzie serwuja lososia :). O makrele juz poprosilam kochana mamusie, wiec wiem,ze to bedzie na mnie czekac na kolacje! :)

Dobrze, uciekam pod prysznic, bo te Callanetics wycisnely ze mnie wszystkie poty, a pozniej Nesvita- i znowu poczuje ten smak szarlotki (zeby tylko moje oczekiwania zostaly spelnione! haha), spacerek, koniki i miejmy nadzieje bardzo udana sobota! Tylko moglo by byc ze 30 stopni a nie polowa tego, coz chyba nie mozna miec wszystkiego!

Udanej Soboty i trzymajcie sie szczuplutko Ladies!
Dodaj komentarz

Dzien V

27 sierpnia 2010 , Komentarze (2)

I znowu ta okropna bezsennosc, srodek nocy a ja urzadzam sobie wycieczki po domu! A obiecalam sobie,ze porzadnie sie wyspie przed sobota. Zaplanowalam z dziewczynami wypad do stadniny, juz nie moge sie doczekac! Tak dawno nie jezdzilam, a przeciez jednym z moich postanowien na Bucket list byla jazda konna raz w tygodniu, coz szczerze to moglam przewidziec, iz w rzeczywistosci to wcale nie okarze sie takie latwe. Gdyby tak dzien mogl trwac pare godzin dluzej...

Chcialabym rowniez podziekowac wszystkim Vitalijkom za komentarze wsparcia odnosnie mojego poprzedniego wpisu, dziekuje bardzo dziewczyny! Nikt tu przeciez nie chce doprowadzic sie do anoreksji, po prostu odchudzamy sie: odzywiamy i cwiczymy z glowa!

Dzien dzisiejszy zaczal sie calkiem przyjemnie, chociaz tak jak wczoraj mialam nadzieje,ze uda mi sie wstac wczesnie i pospacerowac jeszcze przed sniadankiem, niestety tym razem sama sie nie obudzilam, a zapomnialam nastawic budzik na wczesniejsza godzine. Dlatego zamiast od spacerku dzien dzisiejszy zaczelam od sklonow, brzuszkow i przysiadow. Nastepnie sniadanko i praca, w ktorej udalo mi sie napisac moj wczesniejszy mini apel do Pan krytykujacych mnie, i co najwazniejsze dzisiaj nie zostalam na tym przylapana! Po pracy spedzilam troche czasu pilnujac kochanego potworka, ktory dzielnie pomagal mi w kuchni,razem z Kubusiem wyprobowywalismy przepis podany przez jedna z Vitalijek, kurczak z papryka i w kapuscie. Coz malemu niebardzo posmakowal, wrecz zazadal abym zrobila mu 'kluseczki', dlatego w ok. 30 min powstalo spaghetti z duza iloscia zoltego sera i koperku, przynajmniej tutaj Kuba oszczedzil mi komentarzy typu 'fuj' i zjadl wszystko. Ja natomiast najadlam sie kurczakiem, ale po obiadku patrzac na chyba niegdy niekonczace sie zapasy energi malego, zabralam go na spacer. Fajnie bylo, poszlismy na plac zabaw, razem zjezdzalismy ze zjezdzalni i wyprobowywalismy hustawki, a nawet urzadzilismy sobie male wyscigi, oczywiscie Kubus wygral! W domu czekala na nas siostra z chlopakiem, ktora przyniosla CD z jednej z imprez rodzinnych, czyli maly rodzinny seansik po ktorym przyszedl czas na jeszcze jeden film, tym razem padlo na stara, polska komedie "Mis" (cala rodzina kochamy stare polskie filmy). Gdy seansik sie skonczyl, siostra z facetem pojechali a rodzice poszli zaniesc spiacego juz od dluzszego czasu Kubusia do lozka zrobilam sobie mala kolacje, i wzielam sie za przegladanie szafy i segregowanie ciuchow. Wkoncu trzeba sie zaczac pakowac! Oczywiscie to mi nie szlo tak szybko jak planowalam, i oczywiscie jak to zwykle u mnie bywa pakowanie zostawie na ostatnia chwile! Ale za to wybralam sie na krotki wieczorny spacerek, ubrana w spodnie dresowe i  bardzo cieplutka bluze udalam sie do parku. Nie bylo jeszcze tak pozno a park jest strzezony i doskonale oswietlony, zreszta ja lubie noc. Zawsze lubialam.

Dzisiejsze menu:

SNIADANIE: Wczorajsza salatka owocowa, oraz dwa ryzowe ciasteczka z szynka i kubek czarnej herbaty z cytryna.

LUNCH: zupka-przecier z kalafiora, marchewki i brokul (zakupiona tym razem w bufecie, ale za to kochana Pani Joyce obiecywala,ze zamiast smietany uzyla jogurtu naturalnego, pyszna byla musze sama ugotowac!) Dodatkowo chrupalam ryzowe ciasteczka, zjadlam dwie mandarynki i wypilam duzo wody z cytryna.

OBIAD: Kurczak z papryka i w kapuscie. Ugotowalam dodatkowo male marchewki. Plus zielona herbatka.

Po obiedzie a przed kolacja zjadlam 2 jablka i ok 300-400g. winogron (uwielbiam!), wypilam dwie herbaty i szklanke wody z cytryna (wszystko w trakcie naszego mini seansu filmowego) :)

KOLACJA: maly jogurt naturalny plus kilka truskawek.

Chcialabym jeszcze podziekowac jednej z Vitalijek za pomoc w wyborze cwiczen, callanetics. Dziekuje bardzo, jak narazie przeszukalam google i przeczytalam opisy. Jeszcze ich nie probowalam, juz bylo u mnie za pozno, a wieczorem mialam zaliczone juz cwiczenia na talie, uda i posladki, ale jutro przed wyjazdem zaczne cwiczyc! Sciagnelam sobie przykladowe rysunki cwiczen i opisy, a takze jak wykonac rozgrzewke. Mam nadzieje,ze pierwsza seria mnie nie wykonczy a cwiczenia naprawde okaza sie strzalem w dziesiatke, wzmocnia miesnie calego ciala i ukrztaltuja figure!

Trzymajcie sie szczuplutko i udanego weekendu drogie Panie! :)
Dodaj komentarz

Skad tyle agresji?

27 sierpnia 2010 , Komentarze (6)

Zawsze rano w pracy mam sporo czasu dla siebie, maly ruch w biurze, praktycznie zero telefonow z pytaniami dlatego moge bezkarnie sleczec nad ekranem komputera, sprawdzajac wiadomosci, czytajac artykuly i wasze ostatnie wpisy. No moze nie nazwalabym tego bezkarnym sleczeniem, ostatnio zostalam przylapana na wyszukiwaniu roznych potraw z piersi z kurczaka i w 'nagrode' dostalam zgrabniutka teczuszke zbednych, moim skromnym zdaniem oczywiscie, dokumentow do przepisania. Coz, zazwyczaj sie tym nie zajmuje, ale do moich 'job description' rowniez nie nalezy serfowanie po Onecie, a powinni to uwzglednic!  No niestety, moze w mojej kolejnej pracy dopisza paragraf o dbaniu o dobre samopoczucie oraz nieposkromiona chec wiedzy i potrzebe czytania kobiecych artylulow swoich pracownic? Kurcze, ale aby miec jakiekolwiek szanse na kolejna prace trzeba wytrwac te ostatnie dni z usmiechem na twarzy i postarac sie o dobre referencje! :)

 

A wracajac do tematu mojego wpisu...

Odkad zalozylam konto na Vitali, dostaje bardzo duzo wiadomosci na poczte wyrazajacych gniew i agresje co do moich prawdziwych zamiarow bycia na tej stronie. Zalozylam tu konto chcac zmienic calkowicie styl jedzenia, zrezygnowac ze slodczyczy, zwiekszyc aktywnosc oraz wprowadzic cwiczenia, ktore pomogly by mi poszbyc sie tych nieduzych waleczkow, a w przyszlosci przyczynily by sie nawet do wyzezbienia zgrabniutkich miesni brzucha, ud i posladkow.

 Drogie Panie, chce powiedziec, ze prowadzenie pamietnika na Vitali nie jest kpina z mojej strony w stosunku do Was, kobiet, ktore maja tu "powazne problemy" (cytat z jednej z wiadomosci jaka otrzymalam). Nigdy tez nie napisalam,ze jestem gruba, nigdy nie uzylam tego slowa gdyz nie uwazam siebie za osobe gruba. Prosze wiec nie 'wkladac' slow w moje usta, ktorych nie wypowiedzialam, a raczej wyrazow, ktore nigdy sie tu nie pojawily. Jak juz wczesniej pisalam, zalozylam konto poniewaz w krotkim czasie, zaniedbujac siebie oraz swoje wlasne zdrowie, przytylam. Jak na mnie, przytylam dosc sporo i bardzo szybko (Co potwierdzila moja lekarka). Nigdy nie mialam problemow z nadwaga, zawsze mialam masywne uda oraz szerokie biodra, ale faldek nie mozna sie bylo u mnie dopatrzyc. Niestety, w ciagu ostatnich tygodni/miesiecy pojawily sie. Zyjac przez pewiem czas,ze tak powiem we wlasnym swiecie po prostu przestalam o siebie dbac, lezalam, siedzialam, narzekalam, jedynie chodzac do pracy czy na ucielnie i jadlam, jadlam i jadlam a faldki same zaczely sie pojawiac, czulam sie zle we wlasnej skorze. Czytajac artykul o porazkach i sukcesach innych w walce z odchudzaniem jeszcze raz spojzalam na siebie w lustro, stojac w samej bieliznie zaczelam wyobrazac sobie jak moglabym wygladac za miesiac , dwa, za pol roku, wciaz wpychajac w siebie wrecz kilogramy pustych kalorii tygodniowo. Coz, nie zapowiadalo sie to kolorowo... Czytajac kolejne artykuly i blogi znalazlam Vitalie, tam rowniez przejzalam niektore wpisy i rezultaty wielu dziewczyn zadziwily mnie. Dlatego zalozylam konto aby miec w pewnym stopniu zobowiazania, zobowiazania wzgledem wlasnej osoby, wlasnej sylwetki oraz wzgledem Was, osob, ktore czytaja moje wypociny i wspieraja komentarzami.

Dlatego jeszcze raz pytam Panie atakujace mnie, skad tyle agresji w was? Kazdy czlowiek jest inny, kazde cialo jest inne, kazdy czlowiek ma rowniez inne odczucia i potrzeby. Jesli ktos czuje sie swietnie we wlasnym ciele majac kilka kilo nadwagi, to gratuluje! Wkoncu o to chodzi, aby dobrze czuc sie we wlasnej skorze! Jesli natomiast te kilka kilo zaczyna nam przeszkadzac i decydujemy sie na ich pozbycie, do tego rowniez mamy prawo, to jest naszce zycie, nasze cialo, a jak wiele z Was wie, kilogramy znajduja odzwierciedlenie w naszym samopoczuciu. Prosze wiec mnie nie krytykowac i nie traktowac dziewczyn, ktore chca zrzucic mniej niz 10kg jako kpine, kpine z Was. Mowiac za siebie, ja naprawde nie kpie z Pan,wrecz przeciwnie, podziwiam Wasza walke z kilogramami! Tak drogie Panie, po otrzymaniu tych niemilych wiadomosci weszlam na wasze konta chcac wiedziec kto bezpodstawnie mnie obraza i oskarza. Naprade Panie podziwiam i gratuluje sukcesow, gdyz wielu z Was udalo sie osiagnac zaplanowany cel. Co wiecej, stawiacie sobie nowe cele, wyznaczacie mniejsza wage. Dlatego tutaj pytanie do Slicznej brunetki o 170 cm wzrostu i ok. 59/60kg, juz wygladasz jak modelka, masz bardzo ladnie wyzezbiona talie oraz miesnie brzucha, patrzac na twoje fotki z przed paru miesiecy, naprawde gratuluje. Jednak interesuje mnie jedno, dlaczego wysylasz mnie po pomoc do terapeuty, wrozac mi anoreksje, problemy z akceptacja wlasnego ciala itd, jednoczesnie samej stawiajac sobie nowe cele, nowa wage do osiagniecia. Teraz chcesz dojsc do 55kg. Nie oceniam Ciebie, nie krytykuje, jestem jednak pewna,ze gdy dojdziesz do tych upragnionych 55kg, a oczywiscie wiem,ze jestes w stanie to zrobic, juz sama sobie i innym udowodnilas ze posiadasz silna wole, twoj nowy BMI bedzie wskazywla niedowage. Jesli bedziesz czuc sie dobrze z ta waga to zycze powodzenia, jednak prosze mnie tak ostro nie krytykowac, nie masz do tego najmniejszych podstaw. Pamietaj, z odchudzaniem tez mozna przesadzic...

A kierujac wypowiedz do wszystkich krytykujacych mnie Vitalijek, dziekuje Paniom serdecznie za ostrzezenia, nie zamierzam doprowadzic wlasnego ciala do wzglednego wyczerpania oraz anorekcji. Chce tylko zlikwidowac niewielkie faldki, wyzezbic miesnie i przystosowac sie do nowego trybu zywienia i aktywnosci aby w przyszlosci nie musiec walczyc z "powaznymi problemami i otyloscia". Pamietajmy drogie Panie, jakby na to nie patrzec w duzym stopniu same jestesmy odpowiedzialne za swoj wyglad!

I jeszcze raz powtarzam ja tu z nikogo naprawde nie kpie, prosze wiec mnie nie obrazac!

P.S. Bardzo spobobalo mi sie jedno zdanie, po przeczytaniu dlugich oskarzen, " Z kosci na osci, z osci na proch". Dziekuje serdecznie Pani, ktora to napisala, bede pamietac aby miec umiar w "odchudzaniu ukazujacym zaburzenia psychiczne".

Dodaj komentarz

Dzien IV

26 sierpnia 2010 , Komentarze (1)

Dzisiejszy dzien moge uznac za udany. Juz z samego rana wybralam sie na spacerek, zaopatrzona tylko w 1.5L wody z cytryna oraz ipod'a. Czemu uwazm to za sukces? Po pierwsze wstalam przed 6am, a zawsze powtarzam, ze zbudzenie mnie przed 8am zalicza sie do przestepstw, uwzglednionych w konstytucji lol,nawet wyklady na uczelni przez te lata i akurat na moim planie nie zaczynaly sie przed 10 rano nigdy, praca tez od 10am, wiec wszystko i wszyscy zazwyczaj 'szli' mi na 'reke'. A tu prosze Lucja sama z siebie jakby to bylo cos najnormalniejszego na swiecie wstaje przed 6 rano! Co wiecej, nie czulam sie niewyspana po wieczorze z dziewczynami, nie czulam sie glodna i nie mialam nawet ochoty na herbate, ktora od lat pije zaraz po wstaniu. Po prostu, wstalam, zrobilam serie cwiczen na wyzezbienie tali, wskoczylam pod zimny prysznic gdzie przywitalam sie z moimi niebieskimi rekawiczkami, ktore pomagaja mi w walce z celulitem, wskoczylam w shorty i adidasy, i zaopatrzona w wode najzwyczajniej w swiecie wyszlam z domu. Prawie dwie godziny, tyle mi zajal spacerek! Szlam powoli, swoim normalnym zolwim tepem, co pare metrow mijalam wlascicieli psow, patrzylam jak w sklepach spozywczych zaczyna sie ruch, wymienialam usmiech mijajac przechodniow i bylam w swietnym humorze. Nie wiem czemu, czyzby dziewczyny tak na mnie podzialaly? A moze perspektywa nadchodzacego wyjazdu? (W nocy przyszykowalam juz nawet wlizki) Nie bede analizowac co wplynelo na moje dobre samopoczucie, co kolwiek to by nie bylo, mam nadzieje,ze utrzyma sie jak najdluzej! Strasznie podoba mi sie, ze mam tyle energi i checi , nie mysle o czekoladkach czy wylegiwaniu sie w lozku! Aby tak dalej!  Co jeszcze bylo przyjemne tego dnia? Hmm przyrzadzanie wszystkich tych pysznosci, ktore dzis zjadlam. Nie jestem mistrzem w gotowaniu, ba, jeszcze rok temu nie podchodzilam nawet do kuchenki, nie liczac mikrofalowki oczywiscie, ale majac dobrego kucharza  zabawy w kuchni zaczely mi sie strasznie podobac. W wakacje natomiast przezucilam sie na mrozonki z mikrofalowki zagryzane tona slodkosci a teraz Lucja miala wielki come back do kuchni! I strasznie mnie to cieszy, ta zabawa przy garach, to krojenie, czekanie, pieczenie, a wszystko wyglada tak zdrowo i kolorowo, az chce sie jesc! Dzis przyzadzilam bardzo smaczna salatke, mieszajac owoce, warzywa i udoskonalajac sos. Szczerze, bylam troche sceptycznie nastawiona co do smaku, ale swietnie sie bawilam mieszajac te rozne skladniki, i nie powiem, bylo baaardzo jadalne! Smakowalo hmm 'inaczej' ale nie ma narazie zadnych przeciwskazan! Wiec jest dobrze =)

SNIADANIE: serek wiejski z dwoma plasterkami szynki wiedzonej i startym plasterkiem wedzonego sera zoltego, nastepnie herbata zielona bez cukru.

(0czywiscie przed sniadaniem bylo jeszcze 1.5L wody z cytryna a w drodze do pracy jedno ryzowe ciasteczko)

LUNCH:  Jogurt naturalny i maly pojemniczek winogron, szklanka soku pomaranczowego (swiezo wycisnietego przez moja ulubiona Pania Joyce)

OBIAD: Pol pieczonej piersi z kurczaka z pieczonymi paseczkami z calej czerwonej papryki, herbata zielona

KOLACJA: (To chyba sprawilo mi najwiecej radochy dzisiaj, udoskonalilam troche przepis, pozmienialam skladniki, dodalam cos extra i wyszlo oh jadalnie) Salatka z jednej mandarynki, malej zielonej gruszki, garsci malin, garsci mieszanki salat, jednej malo slodkiej kiwi, kilku posiekanych rodzynek oraz 2 posiekanych daktyli. Sos - 3 lyzki soku z cytryny, 2 lyzki naturalnego jogurtu lyzka platek owsianych oraz lyzeczka ziarenek lnu ( tutaj sos calkowicie zmodyfikowalam w orginalnym nie bylo nic o jogurcie, platkach owsianych czy lnie, natomiast byl ocet i pare innych przypraw. Czemu zmienilam? Oh chyba za duzo czytam i juz kompletnie kombinuje lol Przeczytalam,ze dziennie powinno sie jesc garsc ziarenek lnu i popic duza iloscia wody, podobno swietnie zapycha, tak samo jak i owsianka. Co do owocow na kolacje, zawieraja naturalny cukier, przyspieszaja trawienie i ulatwiaja zasypianie.) Oczywiscie popilam salatke szklanka wody. Oh i nie zjadlam wszystkiego, moze cos okolo polowy? Reszta poczeka w lodowce na sniadanie :)

Dodaj komentarz

III Dzien - Czas polepszyc samopoczucie duszy, nie
tylko wyglad ciala

26 sierpnia 2010 , Komentarze (1)

Jeszcze w trakcie sylwestra, ktorego spedzilam z 'R' oboje postanowilismy,ze brakuje nam troszke wrazen, nie, nie chodzilo o nude w zwiazku, wtedy jeszcze wszystko bylo na glanc, chodzilo raczej o zrealizowanie niektorych naszych marzen, sporty ekstremalne czy odwiedzenie nowych miejsc, sprobowanie nowych rzeczy, jedzenie, alkochole, multicultural traditions itd.

 

Bucket List

·         Nauczyc sie plywac, pozniej nurkowanie I wind-surfing (wciaz nie umiem plywac ale wszystko jeszcze przede mna!)  =)

·         Zapisac sie na silownie – obowiazkowe wizyty 3 razy w tygodniu (zaliczone, wytrwalam od stycznia do kwietnia a pozniej to juz bardziej zaprzyjaznilam sie z kanapa, TV i czekolada, czyli trzeba powtorzyc!)

·         Taniec brzucha I taniec na roze z dziewczynami ( Oh ile bylo smiechu! Ten punkt zostal zrealizowany przez moje kochane dziewczyny w moje 22 urodziny! Napewno nie dostane etatu w strip club lol ale wrazenia nieziemskie, prywatna lekcja z kobieta,ktora szkoli tancerki gogo, boa na szyji i szpilki, sala pelna luster i rzad rur i nas 4, plus nauczycielka) , ( Natmiast tanica brzucha mialam okazje sprobowac w lutym w jednym z lounge, gdzie Indyjskie tancerki umilaly wieczor gosciom i porywaly do tanca, nawet dostalam na pamiatke specjalna chuste z dzwoneczkami )

·         Zapiac sie na marcial art- muay thai (Czeka na realizacje, jak juz bede w Kanadzie to cos poszukam!)

·         Road trips w nieznane (Zaliczylismy ich pelno z "R", po prostu, po zajeciach/po pracy,popoludniami wsiadalismy do jego SUV i jechalismy za miasto, bez mapy bez niczego, po droche zaopatrzajac sie w kawe i kanapki z drive thru fast foodow. Ze wzgledu na moja chorobe lokomocyjna czesto sie zatrzymywalismy, 'R' robil fotki...w weekendy jechalismy dalej, wyjezdzalismy w piatek, wracalismy w niedziele, spalismy albo w przydroznych INNs albo w aucie, po zlozeniu tylnych siedzen w spiworach - wrazenia nieziemskie, szkoda,ze juz sie skonczylo...)

·         Testowanie wina w prawdziwych winnicach (nie mialam okazji, ale podobno w Niagara jest swietne miejsce)

·         Sprobowac slimaki czy zabie udka (Wciaz nic, czas wybrac sie do Francji lol ale podobno nawet w Quebec w Kanadzie jest swietna restauracja, ktora serwuje tradycyjne potrawy Francuski, czyli cos czuje,ze niedlugo poznam smak zabich udek lol, jakos nie moge sie przelamac na slimaki jeszcze ale nic na sile i powolutku, wkoncu to byl moj pomysl i go zrealizuje!)

·         Poleciec Balonem (czeka)
·         Helicopter ride (czeka)
·         10 k marathon ( zaliczylam tylko 5K, ale na dobry cel, bieglam, a pieniadze za wpisowe zostaly przekazane na walke z prostata, tzn. na badania i srodki do miejskiego szpitala)
·         Nauczyc sie grac w golfa ( Tylko mini golf jak narazie zaliczony lol, ale moze Kanada okaze sie tym miejscem gdzie odwiedze prawdziwe pole golfowe?)
·         Nauczyc sie jezdzic na lyzwach ( aj z moja rownowaga bedzie ciezko, ale wkoncu Kanada- hockey, to przydalo by sie w zimie wybrac na lodowisko i sprobowac nie polamac przy tym nog, a przy odrobinie szczescia nauczyc sie utrzymywac na lodzie i jezdzic! lol )
·         Jazda konna raz w tygodniu ( od stycznia bylam chyba z 5 czy 6 razy niestety)
·         Wspinaczka gorska (zaliczylam parokrotnie wspinaczke indoors oraz piesza wyprawe w gory po szlakach )
·         Narty wodne (najpierw plywanie sie klania)
·         Nauczyc sie gry w tenisa ( Wciaz nie umiem grac ale pare lekcji zaliczylam)
·          Nauczyc sie Francuskiego I Hiszpanskiego ( Pare slow znam, i to by bylo na tyle, narazie oczywiscie!)
·         Nauczyc sie grac na gitarze, pianinie ( z gitara ciezko mi szlo, mam chyba za chude palce nie moglam porzadnie strun ciagnac lol, a na pianinie umiem Happy Birthday haha, You are my sunshine, oj trzeba znowu zaczac odwiedzac kolege, on mnie uczyl)·         Lekcje spiewania ( Jak narazie mialam okazje spiewac w klubie- Karaoke, po wypiciu kilku tequila shots, spiewalam ‘R’ Happy Birthday z okazji 25 urodzin…)
·         Lekcje Tango, Waltz, Salsa ( Wciaz czekaja)
·         Pojechac w aucie wyscigowym, chetnie z KUbica lol ( noooo niestety)
·         Pojechac na cruise ( Coz zaliczylam z dziewczynami w prawdzie maly bal I kolacje na statku jeszcze na koniec stycznia, ale prawdziwego cruise nie bylo, czeka)
·         Wycieczki po lasach na ATV/ kladach (zaliczone! To byly szalenstwa w blocie i pelno smiechu, zamieram powtorzyc!)
 
Jak narazie na tym zakoncze moja Bucket List, wiecej podam innym razem =)A co ma to wspolnego z dieta i odchudzaniem? Hmm wszystkie lekcje tanca, jazda konna gra w tennisa, golf, wspinaczki, lyzwy, narty itd.  wymagaja ruchu, aktywnosci, prawda, a wiec tu jest dobrze! Pozatym, jak juz mowimy o odchudzanie, ja nie mam na mysli przez to tylko zgubienia paru kilo, ale takze przystosowanie sie do nowej diety juz na stale, a wzmozony ruch, oraz mozliwosc sprobowania nowych rzeczy wkoncu poprawia samopoczucie. A wiec, cos zarowno i dla duszy i dla ciala! :)
 
Przykro mi troszke myslec o zrealizowaniu tego wszystkiego samej, wkoncu ta Liste tworzylismy razem z 'R', oczywiscie on mial swoje podpunkty a ja swoje, ale to bylo cos naszego. Jednak nie mam zamiaru rezygnowac! Dodam dalsze punkty innym razem.

 

Pozdrawiam, trzymajcie sie szczuplutko Robaczki!

 

Dodaj komentarz