Kontakt   |   Pomoc   |    Załóż konto   |    Moje konto

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Czesc! Jestem Lucja! Po prostu Lucja, 22 letnia studentka obecnie mieszkajaca w Australii. Wiem,ze niektorym z was moze sie wydac dziwne,ze chce sie odchudzic. Wkoncu waga jest niewielka, a BMI prawidlowe, ale w moim przypadku nie chodzi o liczby. Niestety, liczby okazuja sie byc bardzo mylne. Dosc niski wzrost,lenistwo oraz tendencje do tycia skazaly mnie do dorobienia sie figury tak zwanej 'jablka'. Szczuple ramiona, szerokie biodra oraz dosc zaaokraglony brzuch, TOTALNY brak tali ,do tego masywne, co tu duzo mowic, uda-balerony, krzywe, obtluszczone kolana i nadwyraz chude lydki. Nie brzmi zachecajaco, prawda? Wiem, dlatego jak juz mowilam w moim przypadku liczby nie sa wazne a pozbycie sie i to dosc skuteczne, nadmiaru tluszczu,, mozliwosc wymodelowania tali a co z tym idzie, lepsze samopoczucie i wyzsza samo-ocena! Jak planuje to osiagnac? Poprzez diete 'nielaczaca' - polegajaca na nielaczeniu bialek z weglowodanami przez pierwsze 2 tygodnie aby sie przyzwyczaic do nowego trybu zywienia, a pozniej dodam do tej diety, diete 100kcl. Do tego zamierzam dorzucic codzienne godzinne spacery oraz cwiczenia, najlepiej brzuszki i cwiczenia nadmiernego napiecia. Czego sobie zycze? Pokoniania lenista, przezwycziezenia dawnych nawykow i 'food cravings' oraz WYTRWALOSCI!

Madziorex22

kobieta, 24 lat,

153 cm, 48.50 kg więcej o mnie



Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Masa ciała

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Wpisy ze słowem kluczowym: Woda
Powrót do listy wpisów

Dzien VIII

30 sierpnia 2010 , Komentarze (2)

I praca sie skonczyla niestety, i to z samego poniedzialku. Plusem tego jest,ze moze wkoncu sie wyspie? Zaczynajac od jutra. Pozatym bede miec wiecej czasu dla siebie, moze uda mi sie dorzucic jeszcze cos ciekawego aby zwiekszyc aktywnosc. Zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie. Tak mnie dzisisiaj natchnelo i chce nauczyc sie salsy,jej, bedzie ciezko, ja i taniec to jak slon w skladzie porcelany, mimo wszystko bardzo chcialabym sie nauczyc. Juz po wyjezdzie oczywiscie, mam nadzieje,ze ta nagla chec do tanca przez kolejne pare dni mi nie przejdzie :)

Pozatym postanowienia trzymam, byl spacerek, popoludniowy z braciszkiem, trzeba z nim spedzic troche czasu bo przez rok, chyba,ze kochani rodzice zasponsoruja mi przylot do domu na swieta, inaczej rodzinki szybko nie zobacze :( Kurcze, juz tesknie! Pakowanie wkoncu tez zaczelam, tak oficialnie i z efektami, choc strasznie niechetnieeee,ale sporo rzeczy wypelnilo juz wiekszosc walizki. Kolejnym dzisiejszym sukcesem bylo zrobienie callanetics, kawalek ukladu rano i juz calosc wieczorkiem oraz losos, ktory wkoncu wyladowal na moim talerzu na obiad. Ah warto bylo czekac, pyszny byl, pieczony z ziolami, skropiony cytrynka do tego gotowana fasolka. Przestrzeganie reszty diety rowniez wychodzi bez wiekszych problemow. Dalej dieta nielaczona,duzo naturalnych jogurtow, owocow, salatek oraz pieczonego miesa. Wciaz tez pije duzo wody z cytryna i chyba wkoncu polubie wode, biorac pod uwage ze przez ostani tydzien wypilam dwa razy wiecej samej wody z cytryna niz herbaty, a jeszcze pare dni temu woda nie miala miejsca w moim menu.

Zycze samych sukcesow Vitalijki! Trzymajcie sie szczuplutko! :)

Dodaj komentarz

Dzien IV

26 sierpnia 2010 , Komentarze (1)

Dzisiejszy dzien moge uznac za udany. Juz z samego rana wybralam sie na spacerek, zaopatrzona tylko w 1.5L wody z cytryna oraz ipod'a. Czemu uwazm to za sukces? Po pierwsze wstalam przed 6am, a zawsze powtarzam, ze zbudzenie mnie przed 8am zalicza sie do przestepstw, uwzglednionych w konstytucji lol,nawet wyklady na uczelni przez te lata i akurat na moim planie nie zaczynaly sie przed 10 rano nigdy, praca tez od 10am, wiec wszystko i wszyscy zazwyczaj 'szli' mi na 'reke'. A tu prosze Lucja sama z siebie jakby to bylo cos najnormalniejszego na swiecie wstaje przed 6 rano! Co wiecej, nie czulam sie niewyspana po wieczorze z dziewczynami, nie czulam sie glodna i nie mialam nawet ochoty na herbate, ktora od lat pije zaraz po wstaniu. Po prostu, wstalam, zrobilam serie cwiczen na wyzezbienie tali, wskoczylam pod zimny prysznic gdzie przywitalam sie z moimi niebieskimi rekawiczkami, ktore pomagaja mi w walce z celulitem, wskoczylam w shorty i adidasy, i zaopatrzona w wode najzwyczajniej w swiecie wyszlam z domu. Prawie dwie godziny, tyle mi zajal spacerek! Szlam powoli, swoim normalnym zolwim tepem, co pare metrow mijalam wlascicieli psow, patrzylam jak w sklepach spozywczych zaczyna sie ruch, wymienialam usmiech mijajac przechodniow i bylam w swietnym humorze. Nie wiem czemu, czyzby dziewczyny tak na mnie podzialaly? A moze perspektywa nadchodzacego wyjazdu? (W nocy przyszykowalam juz nawet wlizki) Nie bede analizowac co wplynelo na moje dobre samopoczucie, co kolwiek to by nie bylo, mam nadzieje,ze utrzyma sie jak najdluzej! Strasznie podoba mi sie, ze mam tyle energi i checi , nie mysle o czekoladkach czy wylegiwaniu sie w lozku! Aby tak dalej!  Co jeszcze bylo przyjemne tego dnia? Hmm przyrzadzanie wszystkich tych pysznosci, ktore dzis zjadlam. Nie jestem mistrzem w gotowaniu, ba, jeszcze rok temu nie podchodzilam nawet do kuchenki, nie liczac mikrofalowki oczywiscie, ale majac dobrego kucharza  zabawy w kuchni zaczely mi sie strasznie podobac. W wakacje natomiast przezucilam sie na mrozonki z mikrofalowki zagryzane tona slodkosci a teraz Lucja miala wielki come back do kuchni! I strasznie mnie to cieszy, ta zabawa przy garach, to krojenie, czekanie, pieczenie, a wszystko wyglada tak zdrowo i kolorowo, az chce sie jesc! Dzis przyzadzilam bardzo smaczna salatke, mieszajac owoce, warzywa i udoskonalajac sos. Szczerze, bylam troche sceptycznie nastawiona co do smaku, ale swietnie sie bawilam mieszajac te rozne skladniki, i nie powiem, bylo baaardzo jadalne! Smakowalo hmm 'inaczej' ale nie ma narazie zadnych przeciwskazan! Wiec jest dobrze =)

SNIADANIE: serek wiejski z dwoma plasterkami szynki wiedzonej i startym plasterkiem wedzonego sera zoltego, nastepnie herbata zielona bez cukru.

(0czywiscie przed sniadaniem bylo jeszcze 1.5L wody z cytryna a w drodze do pracy jedno ryzowe ciasteczko)

LUNCH:  Jogurt naturalny i maly pojemniczek winogron, szklanka soku pomaranczowego (swiezo wycisnietego przez moja ulubiona Pania Joyce)

OBIAD: Pol pieczonej piersi z kurczaka z pieczonymi paseczkami z calej czerwonej papryki, herbata zielona

KOLACJA: (To chyba sprawilo mi najwiecej radochy dzisiaj, udoskonalilam troche przepis, pozmienialam skladniki, dodalam cos extra i wyszlo oh jadalnie) Salatka z jednej mandarynki, malej zielonej gruszki, garsci malin, garsci mieszanki salat, jednej malo slodkiej kiwi, kilku posiekanych rodzynek oraz 2 posiekanych daktyli. Sos - 3 lyzki soku z cytryny, 2 lyzki naturalnego jogurtu lyzka platek owsianych oraz lyzeczka ziarenek lnu ( tutaj sos calkowicie zmodyfikowalam w orginalnym nie bylo nic o jogurcie, platkach owsianych czy lnie, natomiast byl ocet i pare innych przypraw. Czemu zmienilam? Oh chyba za duzo czytam i juz kompletnie kombinuje lol Przeczytalam,ze dziennie powinno sie jesc garsc ziarenek lnu i popic duza iloscia wody, podobno swietnie zapycha, tak samo jak i owsianka. Co do owocow na kolacje, zawieraja naturalny cukier, przyspieszaja trawienie i ulatwiaja zasypianie.) Oczywiscie popilam salatke szklanka wody. Oh i nie zjadlam wszystkiego, moze cos okolo polowy? Reszta poczeka w lodowce na sniadanie :)

Dodaj komentarz
Więcej informacji o : Woda