No i mamy 13! Jak dla mnie ten 13 dzien byl calkiem udany ;) Coraz lepiej wychodzi mi gotowanie, jest tyle roznych wersji na przyzadzenie kurczaka z warzywami, i to wszystko tak smacznie,kolorowo wyglada,ze az przyjemnie sie spedza czas w kuchni. I oczywiscie jakims cudem odbylo sie bez zadnych skaleczen, a to juz u mnie sukces! I rodzinka tez byla zadowolona bo ominelo ich przygotowywanie obiadku :) Byl tez oczywiscie spacerek, tym razem z pieskiem skoro braciszka zostawilam na drugim kontynencie to przynajmniej zrobilam kuzynowi przysluge i wyprowadzilam mu psa rano, albo to piesek zrobil mi przysluge dotrzymujac towarzystwa? W kazdym badz razie bylo sympatycznie, aktywnie tylko ,ze strasznie zimno! Nie moge uwiezyc jak w ciagu jednego dinia pogoda mogla sie tak popsuc -wczoraj upaly a dzis straszny wiatr i zachmurzone! Ale to i tak nie zepsulo mi humoru! Callanetics zrobilam rano, chcialam tez zrobic po poludniu jednak kuzynka miala dla nas inne plany, pojechalysmy do Niagara przejsc sie i popatrzec na wodospad a nastepnie na testowanie wina! Moge skreslic kolejna pozycje z mojej listy,a wrazenia swietne i znakomicie spedzone popoludnie:) Wiem,ze mialam ograniczyc alkohol, jednak w tym wypadku nie moglam sie powstrzymac, ide zrobic rundke callanetics!
Trzymajcie sie szczuplutko!

Dodaj komentarz
Juz dotarlam do 12 dnia! Niesamowite jak te dni szybko leca! Podczas mojej nieobecnosci trzymalam sie diety, ale niestety przez caly ten wyjazd musialam chwilowo zrezygnowac z callanetics, dzis juz mam 2 serie za soba wiec nie jest zle, nadrobie wszystko tymbardziej,ze juz widze efekty! Myslalam,ze mi sie wydaje ale zostalam poinformowane iz solidne cwiczenia przynosza efekty, nawet w tak krotkim czasie! (Dziekuje Vieslavo!) Dlatego wam wszystkim, Panie i Panowie naprawde polecam callanetics! Bylam tez dzisiaj na spacerku, zwiedzalam okolice, zajelo mi to troche poniewaz cieszylam sie sliczna pogoda, dzis bylo ponad 30 stopni i nadodatek strasznie duszno jednak mi to nie przeszkodzilo w spacerkach :) Z dieta tez ciagle do przodu, nie podjadam zadnych slodkosci i strasznie jestem z siebie dumna, jak narazie wygrywam z wlasnymi slabosciami i nawet nie mam ochoty na slodycze!Oby tak dalej! Nawet obiadek ugotowalam, zrobilam dzis leczo z piersia z kurczaka.
Za tydzien zaczynaja sie wyklady z czego sie bardzo ciesze, bo bede sobie wkoncu mogla jakos rozplanowac dzien, trzeba bedzie poszukac jakiejs pracy chociaz na weekendy i moze uda mi sie zapisac na lekcje salsy? Tak, w ciagu tych paru dni nic sie nie zmienilo i wciaz mam ochote na salse ;)
Trzymajcie sie szczuplutko!
SNIADANIE: Salatka z pomidorow, ogorkow,rzodkiewki,papryki i 2 jajek na twardo.
LUNCH: winogrona plus jogurt bananowy
OBIAD: Leczo z kurczakiem
KOLACJA: Activia truskawkowa plus jablko i jeszcze pewnie jakis owoc zjem ogladajac film, 'Rozyczka' :)
Dodaj komentarz
I praca sie skonczyla niestety, i to z samego poniedzialku. Plusem tego jest,ze moze wkoncu sie wyspie? Zaczynajac od jutra. Pozatym bede miec wiecej czasu dla siebie, moze uda mi sie dorzucic jeszcze cos ciekawego aby zwiekszyc aktywnosc. Zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie. Tak mnie dzisisiaj natchnelo i chce nauczyc sie salsy,jej, bedzie ciezko, ja i taniec to jak slon w skladzie porcelany, mimo wszystko bardzo chcialabym sie nauczyc. Juz po wyjezdzie oczywiscie, mam nadzieje,ze ta nagla chec do tanca przez kolejne pare dni mi nie przejdzie :)
Pozatym postanowienia trzymam, byl spacerek, popoludniowy z braciszkiem, trzeba z nim spedzic troche czasu bo przez rok, chyba,ze kochani rodzice zasponsoruja mi przylot do domu na swieta, inaczej rodzinki szybko nie zobacze :( Kurcze, juz tesknie! Pakowanie wkoncu tez zaczelam, tak oficialnie i z efektami, choc strasznie niechetnieeee,ale sporo rzeczy wypelnilo juz wiekszosc walizki. Kolejnym dzisiejszym sukcesem bylo zrobienie callanetics, kawalek ukladu rano i juz calosc wieczorkiem oraz losos, ktory wkoncu wyladowal na moim talerzu na obiad. Ah warto bylo czekac, pyszny byl, pieczony z ziolami, skropiony cytrynka do tego gotowana fasolka. Przestrzeganie reszty diety rowniez wychodzi bez wiekszych problemow. Dalej dieta nielaczona,duzo naturalnych jogurtow, owocow, salatek oraz pieczonego miesa. Wciaz tez pije duzo wody z cytryna i chyba wkoncu polubie wode, biorac pod uwage ze przez ostani tydzien wypilam dwa razy wiecej samej wody z cytryna niz herbaty, a jeszcze pare dni temu woda nie miala miejsca w moim menu.
Zycze samych sukcesow Vitalijki! Trzymajcie sie szczuplutko! :)
Dodaj komentarz
Moj 7 dzien zmian wypada w niedziele, a ja bardzo, bardzo, bardzo nielubie niedzieli, chyba jeszcze bardziej niz poniedzialkow! Niedziele zawsze wydaja mi sie takie monotonne, kojarza z kosciolem,rodzinnymi obiadkami, czy pogawedkami przy ciachu, w rodzinnym gronie oczywiscie. Coz, rodzice lubia te male rytualy, a najbardziej podtrzymywanie tych polskich tradycji, co oczywiscie bardzo popieram, lecz nie zawsze dobrze im to wychodzi w praktyce, trzeba byc jednak polakiem, z przynajmniej ograniczana wiedza co do czego aby zrozumiec koncepcje :)
Oczywiscie dzis juz rytual zaliczony,wiec mialam nadzieje,ze zalicze wkoncu dzien leniucha, najprosciej mowiac, przespie pozostala czesc dnia. No ale oczywiscie ja i planowanie nie ida w parze! Po porannej, (jak dla mnie to byl srodek nocy,i znowu sie nie wyspalam) mszy, zostalam powiadomiona wszem i wobec,ze jakas szanowna cioteczka, tak zwana dziewiata woda po kisielu wzgleden pokrewienstwa ,stawi sie u nas na obiedzie z rodzina, wiec mi w dzialce przypadlo przygotowywanie przekasek i salatek. I to jeszcze zeby to byly moje pyszne salatki ale nie, te mialy plywac w majonezie i sosie cebulowo, czosnkowo- chili. Jak moglam zrobic salatke z majonezem jak ja nie znosze majonezu, czosnek i cebula? Od dziecka mam wstret i od tego zawsze sie trzymam z daleka, jedynie szczypiorek toleruje, a chili, hmm chili to chili, nie dla mnie! Wiec spedzilam sporo ponad godzine w kuchni, krojac i siekajac poszczegolne skladniki, nastepne odrobine monotoni i przygotowywanie koreczkow i calamari, a na koncu placz przy krojeniu cebuli. Odmowilam przygotowywana sosow bo jak moge to zrobic skoro nie cierpie glownych jego skladnikow- smakowanie wiec odpada, i pod pretekstem zajecia sie Kubusiem wymknelam sie z domu. Ale wzielam go ze soba na spacer i plac zabaw. Zawsze to lepsze niz zabawy z cebula i karkowka. Kurcze u mnie na obiad karkowka a ja wciaz mam ochote na tego lososia, nie ma zmiluj jutro sie po niego pofatyguje( a karkowki i tak nie jadlam). Dzis mam oficjalnego, niedzielnego lenia! Nawet pierwszy zestaw callanetics zrobilam poznoooooo dzis, a jeszcze wieczorem mnie czeka, jej jak mi sie nie chceee, nic mi sie nie chce! Obecnie siedze sobie w swoim malym zaciszu ukrywajac sie przed ciotka i jej rodzina,o ktorej jeszcze do dzisiaj nic w zyciu nie slyszalam. No nie dokonca sie ukrywam, bo wszystko na legalu haha,moj nastepny dzisiejszy pretekst to nauka!
Nadodatek facet siostry tak dlugo machal mi ulubionym piwem przed nosem,ze az sie skusilam. A mialo nie byc alkocholu! Wprawdzie nie mam tego nigdzie na pismie, tak jak inne moje zmiany 'dietetyczno- aktywnosciowe',ale sama chcialam zmniejszyc alkochol do minimum. I jest pierwsze podkniecie... ze slodyczami praktycznie pozegnalam sie tydzien temu, i nie tesknie, szarlotka czeka spokojnie jeszcze tydzien abym mogla siegnac po kawaleczek, przestalam nawet slodzic czarna herbate i dobrze mi z tym, ba bylam w barze pijac wode kiedy reszta cieszyla sie smakiem pysznego, zimnego browarku i tez bez wiekszych klopotow a tu nie moglam sie powstrzymac od zwyklego piwa. Czyzbym juz sie lamala powoli? TAK szybko? NIE! Nie moze byc! Jednak piwo zostaje, tak samo jak i z szarlotka, nie moglabym sie z nim od tak pozegnac, nie lubie duzych ilosci alkocholu, ale dwa piwa w ciagu wieczora w barze czy u znajomych zazwyczaj zostaly oproznione. Wiec teraz jedno bedzie musialo wystarczyc, chyba ,ze przy wiekszej okazji :) Juz sama nie wiem czy racjonalnie kombinuje, chyba nie jestem zbyt obiektywna, i probuja sama siebie usprawiedliwic przed sama soba, jej, najtrudniej oceniac siebie!
A i dzis prawie caly czas jem musli, wiem,ze malo tresciwe ale od rana a juz popoludnie, zjadlam 3 miseczki musli i troche owocow,jakos nie mam ochoty na nic innego (oprocz lososia), zreszta, na nic nie mam ochoty! A wlasciwie to mam, na drzemke!
Zreszta bilans dzisiejszy nie jest taki zly,mam za soba spacer i bieganie po placu zabaw z Kubusiem, callanetics - pierwsza dzisiejsza seria tez zaliczone, od wszystkiego smazonego na oleju mnie odrzuca, a karkowki nie lubie, wiec nie tchnelam rodzinnego obiadu. Zazwyczaj w chwilach mojego wybrzydzania zawsze zostawala salatka, ale wiadomo, te dwie dzisiejsze to porazka, a nie mialam kompletnie pomyslu na jakas super salatke specjalnie dla mnie :( I szxzerze, juz nic nie chcialo mi sie krojic, wymyslac, dosmakowywac. LEN!Dobrze,ze jest musli!
Koncze narzekac i uciekam drzemac.
Udanej niedzieli Ladies!
(A na dole rodzinka swietnie sie bawi, i nikt nie teskni za Lucja,jak milo wkoncu sie wyspie!)
Dodaj komentarz
Kurcze tylek mnie boli, tyle czasu w siodle, ah ale bylo warto! Czuje miesnie ud, ktore strasznie przyciskalam do siodla w momentach grozy kiedy oto konik mi wariowal, bo oczywiscie nie moglam dostac fajnego, spokojnego konika tylko te szarawa, dzika klacz!(Oh o.k., tylko na poczatku klacz troche sie stawiala, mialam problemy aby na nia wsiasc bo odsuwala sie a pozniej w trakcie jazdy potrafila niezle wykrecic czy niespodziewanie stanac) No dobra juz nie narzekam, wkoncu bylo pelno pozytywow wyjazdu, bo pomimo weekendu stadnina byla praktycznie pusta, dostalysmy dwoch przystojnych instruktorow na nas cztery, dziewczynkom sie mordki cieszyly, jej, ze jednak mozna je czyms zadowolic. Wiem,ze wyjazd na konie wymyslily ze wzgledu na mnie, same kiepsko jezdza i preferuja zwierzatka 'futerkowe' trzymane w domowym zaciszu, a ja ostatnio w rozmowie z nimi podkreslilam,ze chcialabym realizowac dalsze punkty z mojej bucket list, a szczegolnie zawalilam z silownia (gdzie chodzilam tylko na rowerek i bierznie wprawdzie,ale na poczatku bardzo sie do tego przykladalam), z jazda konna - postawiony cel byl raz w tygodniu, taaaaa, oraz z nauka plywania, tu akurat nie ma czego komentowac! Jej przez 22 lata zycia nie nauczylam sie plywac a moj trzy letni brat plywa zabka! Coz, konie zaliczone to teraz moze silownia od poniedzialku? Oj chyba bedzie ciezko, zapisze sie gdzies w Toronto juz, podobno moj nowy Univerek ma silownie dla studentow na campus'ie, a ze juz zaplacilam za rok, to wszystko jest wliczone w cene, grzechem bylo by nie skorzystac! A ja juz bardziej nie chce grzeszyc!

A wracajac do mojego wyjazdu to jestem z niego strasznie zadowolona, brunet-instruktor stwierdzil ze swietnie sobie radze , wiec dostalam pozwolenie na galop w zagrodzie nawet, a nastepnie pojechalismy na spacer w plener. Wprawdzie dozwolone tempo to klus ale ale liczy sie sam fakt,ze nie bylysmy ograniczone drewnianymi belkami zagrody!(No dobraaa, bylysmy, wyznaczaly sciezke ale to zawsze lepiej niz kolko dla poczatkujacych, mam wkoncu te kilka lat jazdy konnej na koncie, sumiennie praktykowanej od 9-15 roku zycia u dziadka na wsi w stadninie, wiec chcialam wiecej swobody! Juz mialam nadzieje na jeszcze wieksze zwiekszenia tempa, chcac poczuc ten przyslowiowy wiatr we wlosach ale niestety, nie dalo sie przekonac instruktora :( Ten nasz spacerek potrwal moze pol godzinki,chociaz jak dla mnie to bylo jak sekundy! Czas za szybko leci! Ale jeszcze w stadninie, w zagrodzie moglam sobie troszke pojezdzic. :) A reszte czasu spedzilysmy na zwiedzaniu miejsca i spacerkach.
Oczywiscie losos 'chodzil' za mna caly dzien, mialam taka straszna ochote ale niestety, nie udalo sie, obiad zjadlysmy jeszcze w bufecie kolo stadniny wiec musialam zadowolic sie grecka salatka, zamowilam takze mala porcje spaghetti, umieralam z glodu. Troche duzo jak na mnie biorac pod uwage ogromna porcje salatki ale juz chyba spalilam te kalorie robiac Callanetics!
Tak, dzis bylo moje drugie podejscie do tych cwiczen i juz jest troszke lepiej. A za dwa tygodnie juz zobacze efekty! No miejmy nadzieje,ze tytul stronki nie klamie i bede miala to 'piekne cialo w dwa tygodnie'

A menu z calego dzisiejszego dnia to:
SNIADANIE: maly jogurt naturalny, maliny i platki owsiane o smaku szarlotki haha, herbatka
LUNCH: Hmm brak formalnego posilku, winogrona i fistaszki na zagryzke oraz litr wody z cutryna
OBIAD: Salatka grecka plus spaghetti, sok pomaranczowy
KOLACJA: Makrela wedzona,kawaleczek (przynajmniej tu sie udalo

) z dwoma malymi ogorkami, herbatka
No dobrze uciekam, wkoncu trzeba sie wyspac! Trzymajcie sie szczuplutko!
Dodaj komentarz
I znowu spac nie moglam, nie dosc,ze polozylam sie spac bardzo pozno, gdyz wczesniejsze proby zasniecia skonczyly sie na wycieczkach po domu, ktore oczywiscie mnie nie zmeczyly. Chyba mam za maly ten dom, jakbym miala kilka pieter i zrobila kilkanascie rundek po schodkach przez wszystkie pietra to napewno na bezsennosc nie moglabym narzekac! Ba, wyobrazcie sobie jak ladnie wygladal by brzuszek ... A jak juz mowie o cwiczeniach z samego rana to dodam,ze dzis oficjalnie wyprobowalam Callanatics! Fajna sprawa te cwiczonka, wszystkie miesnie mnie bola, czuje strasznie uda i brzuch, a nawet kregoslup, nie mowiac juz o tym,ze nawet porzadnie rozciagnelam sobie miesnie szyji,(z czego cieszylam sie bardzo, bo zazwyczaj rano w pracy/czy jak jestem w bibliotece czesto cwicze miesnie szyji a tu prosze, na poczatku cwiczen trzeba zadbac i o szyje) ale dalej boli mnie kark. Kurcze kiepsko u mnie z kondycja, bo musze sie przyznac,ze tych 100s, czas przez ile trzeba wykonywac dane cwiczenie to niestety nie wytrzymuje, szczerze mowiac to nawet do 50s nie doszlam. Niestety po jakis 40s nie mialam sily i przechodzilam do kolejnego cwiczenia. A jeszcze wczoraj uwazalam,ze caly ten zestaw cwiczen nie wygladal tak zle, ah te pozory! Ale to nic, jeszcze wieczorem sprobuje, i jutro juz powinnam wytrzymac troszke dluzej, powolutku , w moim slimaczym tepie ale dojde do tej wymaganej setki napewno! Wkoncu jestem spod znaku barana a barany sa waleczne i uparte :)
Wciaz mam sporo czasu do przyjazdu dziewczyn. One uwarzaja,ze wstanie z lozka, co ja mowie, wychylenia chociaz czubka nosa spod koldry przed 9am w weekend jest nie do zrealizowanie. Coz popieram, zazwyczaj popieram, tylko dzis jakos mi nie wyszlo. Mam wciaz sporo czasu bo moge sie ich spodziewac kolo jedenastej albo i pozniej, wiec pewnie wczesniej urzadze sobie spacerek. Moze zabiore ze soba Kubusia? Juz wstal i wlasnie wcina swoje ulubione musli ( to ja zapoczatkowalam w nim milosc do musli haha i teraz nie chce jesc innych platkow). Zawsze to przyjemniej miec towarzystwo, a z niego taka gadula,ze bedzie wesolo :)
Jak narazie na sniadanie zjadlam jogurt naturalny i pol miseczki malin, ale pewnie cos jeszcze zjem przed wyjazdem, wkoncu niewiadomo ile spedzimy w stadninie. W sumie staralam sie utrzymywac stale godziny posilkow ale dzis to chyba mi nie wyjdzie. O wlasnie, moja mama wczoraj byla w polskim sklepie i kupila mi platki owsiane Nesvita, (napewno znacie, ja je widze pierwszy raz w zyciu na oczy ale wygladaja niezle, na opakowaniu haha) a co najlepsze jest w tych platkach to to,ze sa one o smaku szarlotki! Tak, mojej ukochanej szarlotki, na ktora nie skusilam sie pare dni temu i ktorej nie zjem jeszcze przez 8 dni. Przez 14 dni mam ta swoja diete, a pozniej mam zamiar jesc od czasu do czasu maly kawalek ulubionego ciasta. (reszcie slodyczom wciaz mam zamiar grzecznie, lecz stanowczo odmawiac!)
Jeszcze dzis mam taka straszna ochote na lososia pokropionego cytryna i makrele wedzona, oh pychotka. Niestety obiad juz napewno zjem poza miastem, wiec mam nadzieje,ze znajdziemy jakies przytulne miejsce gdzie serwuja lososia :). O makrele juz poprosilam kochana mamusie, wiec wiem,ze to bedzie na mnie czekac na kolacje! :)
Dobrze, uciekam pod prysznic, bo te Callanetics wycisnely ze mnie wszystkie poty, a pozniej Nesvita- i znowu poczuje ten smak szarlotki (zeby tylko moje oczekiwania zostaly spelnione! haha), spacerek, koniki i miejmy nadzieje bardzo udana sobota! Tylko moglo by byc ze 30 stopni a nie polowa tego, coz chyba nie mozna miec wszystkiego!
Udanej Soboty i trzymajcie sie szczuplutko Ladies!
Dodaj komentarz
I znowu ta okropna bezsennosc, srodek nocy a ja urzadzam sobie wycieczki po domu! A obiecalam sobie,ze porzadnie sie wyspie przed sobota. Zaplanowalam z dziewczynami wypad do stadniny, juz nie moge sie doczekac! Tak dawno nie jezdzilam, a przeciez jednym z moich postanowien na Bucket list byla jazda konna raz w tygodniu, coz szczerze to moglam przewidziec, iz w rzeczywistosci to wcale nie okarze sie takie latwe. Gdyby tak dzien mogl trwac pare godzin dluzej...
Chcialabym rowniez podziekowac wszystkim Vitalijkom za komentarze wsparcia odnosnie mojego poprzedniego wpisu, dziekuje bardzo dziewczyny! Nikt tu przeciez nie chce doprowadzic sie do anoreksji, po prostu odchudzamy sie: odzywiamy i cwiczymy z glowa!
Dzien dzisiejszy zaczal sie calkiem przyjemnie, chociaz tak jak wczoraj mialam nadzieje,ze uda mi sie wstac wczesnie i pospacerowac jeszcze przed sniadankiem, niestety tym razem sama sie nie obudzilam, a zapomnialam nastawic budzik na wczesniejsza godzine. Dlatego zamiast od spacerku dzien dzisiejszy zaczelam od sklonow, brzuszkow i przysiadow. Nastepnie sniadanko i praca, w ktorej udalo mi sie napisac moj wczesniejszy mini apel do Pan krytykujacych mnie, i co najwazniejsze dzisiaj nie zostalam na tym przylapana! Po pracy spedzilam troche czasu pilnujac kochanego potworka, ktory dzielnie pomagal mi w kuchni,razem z Kubusiem wyprobowywalismy przepis podany przez jedna z Vitalijek, kurczak z papryka i w kapuscie. Coz malemu niebardzo posmakowal, wrecz zazadal abym zrobila mu 'kluseczki', dlatego w ok. 30 min powstalo spaghetti z duza iloscia zoltego sera i koperku, przynajmniej tutaj Kuba oszczedzil mi komentarzy typu 'fuj' i zjadl wszystko. Ja natomiast najadlam sie kurczakiem, ale po obiadku patrzac na chyba niegdy niekonczace sie zapasy energi malego, zabralam go na spacer. Fajnie bylo, poszlismy na plac zabaw, razem zjezdzalismy ze zjezdzalni i wyprobowywalismy hustawki, a nawet urzadzilismy sobie male wyscigi, oczywiscie Kubus wygral! W domu czekala na nas siostra z chlopakiem, ktora przyniosla CD z jednej z imprez rodzinnych, czyli maly rodzinny seansik po ktorym przyszedl czas na jeszcze jeden film, tym razem padlo na stara, polska komedie "Mis" (cala rodzina kochamy stare polskie filmy). Gdy seansik sie skonczyl, siostra z facetem pojechali a rodzice poszli zaniesc spiacego juz od dluzszego czasu Kubusia do lozka zrobilam sobie mala kolacje, i wzielam sie za przegladanie szafy i segregowanie ciuchow. Wkoncu trzeba sie zaczac pakowac! Oczywiscie to mi nie szlo tak szybko jak planowalam, i oczywiscie jak to zwykle u mnie bywa pakowanie zostawie na ostatnia chwile! Ale za to wybralam sie na krotki wieczorny spacerek, ubrana w spodnie dresowe i bardzo cieplutka bluze udalam sie do parku. Nie bylo jeszcze tak pozno a park jest strzezony i doskonale oswietlony, zreszta ja lubie noc. Zawsze lubialam.
Dzisiejsze menu:
SNIADANIE: Wczorajsza salatka owocowa, oraz dwa ryzowe ciasteczka z szynka i kubek czarnej herbaty z cytryna.
LUNCH: zupka-przecier z kalafiora, marchewki i brokul (zakupiona tym razem w bufecie, ale za to kochana Pani Joyce obiecywala,ze zamiast smietany uzyla jogurtu naturalnego, pyszna byla musze sama ugotowac!) Dodatkowo chrupalam ryzowe ciasteczka, zjadlam dwie mandarynki i wypilam duzo wody z cytryna.
OBIAD: Kurczak z papryka i w kapuscie. Ugotowalam dodatkowo male marchewki. Plus zielona herbatka.
Po obiedzie a przed kolacja zjadlam 2 jablka i ok 300-400g. winogron (uwielbiam!), wypilam dwie herbaty i szklanke wody z cytryna (wszystko w trakcie naszego mini seansu filmowego) :)
KOLACJA: maly jogurt naturalny plus kilka truskawek.
Chcialabym jeszcze podziekowac jednej z Vitalijek za pomoc w wyborze cwiczen, callanetics. Dziekuje bardzo, jak narazie przeszukalam google i przeczytalam opisy. Jeszcze ich nie probowalam, juz bylo u mnie za pozno, a wieczorem mialam zaliczone juz cwiczenia na talie, uda i posladki, ale jutro przed wyjazdem zaczne cwiczyc! Sciagnelam sobie przykladowe rysunki cwiczen i opisy, a takze jak wykonac rozgrzewke. Mam nadzieje,ze pierwsza seria mnie nie wykonczy a cwiczenia naprawde okaza sie strzalem w dziesiatke, wzmocnia miesnie calego ciala i ukrztaltuja figure!
Trzymajcie sie szczuplutko i udanego weekendu drogie Panie! :)
Dodaj komentarz