Masa ciała

I praca sie skonczyla niestety, i to z samego poniedzialku. Plusem tego jest,ze moze wkoncu sie wyspie? Zaczynajac od jutra. Pozatym bede miec wiecej czasu dla siebie, moze uda mi sie dorzucic jeszcze cos ciekawego aby zwiekszyc aktywnosc. Zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie. Tak mnie dzisisiaj natchnelo i chce nauczyc sie salsy,jej, bedzie ciezko, ja i taniec to jak slon w skladzie porcelany, mimo wszystko bardzo chcialabym sie nauczyc. Juz po wyjezdzie oczywiscie, mam nadzieje,ze ta nagla chec do tanca przez kolejne pare dni mi nie przejdzie :)
Pozatym postanowienia trzymam, byl spacerek, popoludniowy z braciszkiem, trzeba z nim spedzic troche czasu bo przez rok, chyba,ze kochani rodzice zasponsoruja mi przylot do domu na swieta, inaczej rodzinki szybko nie zobacze :( Kurcze, juz tesknie! Pakowanie wkoncu tez zaczelam, tak oficialnie i z efektami, choc strasznie niechetnieeee,ale sporo rzeczy wypelnilo juz wiekszosc walizki. Kolejnym dzisiejszym sukcesem bylo zrobienie callanetics, kawalek ukladu rano i juz calosc wieczorkiem oraz losos, ktory wkoncu wyladowal na moim talerzu na obiad. Ah warto bylo czekac, pyszny byl, pieczony z ziolami, skropiony cytrynka do tego gotowana fasolka. Przestrzeganie reszty diety rowniez wychodzi bez wiekszych problemow. Dalej dieta nielaczona,duzo naturalnych jogurtow, owocow, salatek oraz pieczonego miesa. Wciaz tez pije duzo wody z cytryna i chyba wkoncu polubie wode, biorac pod uwage ze przez ostani tydzien wypilam dwa razy wiecej samej wody z cytryna niz herbaty, a jeszcze pare dni temu woda nie miala miejsca w moim menu.
Zycze samych sukcesow Vitalijki! Trzymajcie sie szczuplutko! :)


) z dwoma malymi ogorkami, herbatkaDzisiejszy dzien moge uznac za udany. Juz z samego rana wybralam sie na spacerek, zaopatrzona tylko w 1.5L wody z cytryna oraz ipod'a. Czemu uwazm to za sukces? Po pierwsze wstalam przed 6am, a zawsze powtarzam, ze zbudzenie mnie przed 8am zalicza sie do przestepstw, uwzglednionych w konstytucji lol,nawet wyklady na uczelni przez te lata i akurat na moim planie nie zaczynaly sie przed 10 rano nigdy, praca tez od 10am, wiec wszystko i wszyscy zazwyczaj 'szli' mi na 'reke'. A tu prosze Lucja sama z siebie jakby to bylo cos najnormalniejszego na swiecie wstaje przed 6 rano! Co wiecej, nie czulam sie niewyspana po wieczorze z dziewczynami, nie czulam sie glodna i nie mialam nawet ochoty na herbate, ktora od lat pije zaraz po wstaniu. Po prostu, wstalam, zrobilam serie cwiczen na wyzezbienie tali, wskoczylam pod zimny prysznic gdzie przywitalam sie z moimi niebieskimi rekawiczkami, ktore pomagaja mi w walce z celulitem, wskoczylam w shorty i adidasy, i zaopatrzona w wode najzwyczajniej w swiecie wyszlam z domu. Prawie dwie godziny, tyle mi zajal spacerek! Szlam powoli, swoim normalnym zolwim tepem, co pare metrow mijalam wlascicieli psow, patrzylam jak w sklepach spozywczych zaczyna sie ruch, wymienialam usmiech mijajac przechodniow i bylam w swietnym humorze. Nie wiem czemu, czyzby dziewczyny tak na mnie podzialaly? A moze perspektywa nadchodzacego wyjazdu? (W nocy przyszykowalam juz nawet wlizki) Nie bede analizowac co wplynelo na moje dobre samopoczucie, co kolwiek to by nie bylo, mam nadzieje,ze utrzyma sie jak najdluzej! Strasznie podoba mi sie, ze mam tyle energi i checi , nie mysle o czekoladkach czy wylegiwaniu sie w lozku! Aby tak dalej! Co jeszcze bylo przyjemne tego dnia? Hmm przyrzadzanie wszystkich tych pysznosci, ktore dzis zjadlam. Nie jestem mistrzem w gotowaniu, ba, jeszcze rok temu nie podchodzilam nawet do kuchenki, nie liczac mikrofalowki oczywiscie, ale majac dobrego kucharza zabawy w kuchni zaczely mi sie strasznie podobac. W wakacje natomiast przezucilam sie na mrozonki z mikrofalowki zagryzane tona slodkosci a teraz Lucja miala wielki come back do kuchni! I strasznie mnie to cieszy, ta zabawa przy garach, to krojenie, czekanie, pieczenie, a wszystko wyglada tak zdrowo i kolorowo, az chce sie jesc! Dzis przyzadzilam bardzo smaczna salatke, mieszajac owoce, warzywa i udoskonalajac sos. Szczerze, bylam troche sceptycznie nastawiona co do smaku, ale swietnie sie bawilam mieszajac te rozne skladniki, i nie powiem, bylo baaardzo jadalne! Smakowalo hmm 'inaczej' ale nie ma narazie zadnych przeciwskazan! Wiec jest dobrze =)
SNIADANIE: serek wiejski z dwoma plasterkami szynki wiedzonej i startym plasterkiem wedzonego sera zoltego, nastepnie herbata zielona bez cukru.
(0czywiscie przed sniadaniem bylo jeszcze 1.5L wody z cytryna a w drodze do pracy jedno ryzowe ciasteczko)
LUNCH: Jogurt naturalny i maly pojemniczek winogron, szklanka soku pomaranczowego (swiezo wycisnietego przez moja ulubiona Pania Joyce)
OBIAD: Pol pieczonej piersi z kurczaka z pieczonymi paseczkami z calej czerwonej papryki, herbata zielona
KOLACJA: (To chyba sprawilo mi najwiecej radochy dzisiaj, udoskonalilam troche przepis, pozmienialam skladniki, dodalam cos extra i wyszlo oh jadalnie) Salatka z jednej mandarynki, malej zielonej gruszki, garsci malin, garsci mieszanki salat, jednej malo slodkiej kiwi, kilku posiekanych rodzynek oraz 2 posiekanych daktyli. Sos - 3 lyzki soku z cytryny, 2 lyzki naturalnego jogurtu lyzka platek owsianych oraz lyzeczka ziarenek lnu ( tutaj sos calkowicie zmodyfikowalam w orginalnym nie bylo nic o jogurcie, platkach owsianych czy lnie, natomiast byl ocet i pare innych przypraw. Czemu zmienilam? Oh chyba za duzo czytam i juz kompletnie kombinuje lol Przeczytalam,ze dziennie powinno sie jesc garsc ziarenek lnu i popic duza iloscia wody, podobno swietnie zapycha, tak samo jak i owsianka. Co do owocow na kolacje, zawieraja naturalny cukier, przyspieszaja trawienie i ulatwiaja zasypianie.) Oczywiscie popilam salatke szklanka wody. Oh i nie zjadlam wszystkiego, moze cos okolo polowy? Reszta poczeka w lodowce na sniadanie :)
Z samego rana dla formalnosci stanelam na wadze, coz czego moglam sie spodziewac, wkoncu mam dopiero jeden dzien formalnego odchudzania za soba a ja juz bym chciala widoczne efekty! Waga oczywiscie sie nie ruszyla, nic mniej ale hej, nic wiecej. Czyli jest dobrze! Bo chyba powinnam sie martwic jakby moja waga wskazala kilka gram wiecej! Jak to sie mowi, 'so far so good' ale to dopiero drugi dzien wiec teoretycznie nie ma sie czym cieszyc. Chociaz moze jest? W ciagu tych dwoch dni ani razu nie pomyslalam o zjedzeniu nawet jednej tafelki czekolady! A mieszkajac pod jednym dachem z jakze uroczym 4latkiem, braciszkiem, wszystkie szafki w kuchni az pekaja w szwach od wszelkiego rodzaju ciastek, cisteczek, cukierkow, czekoladek czy chipsow. Na domiar zlego przyjechala moja siostra przywazac cala blache mojej ukochanej szarlotki domowej roboty! Wyobrazacie sobie? Pyszna , pachnaca szarlotka na kruchy ciescie z 2 kg nadzienia jablkowego startego na tartce, z pianka na gorze i posypana cynamonem. Oh , pychota! A ja co? A ja nic! Nie zjadlam nawet kawaleczka, nie ugielam sie nawet wtedy kiedy to wlasnie ja musialam pokroic owe ciasto i poustawiac na talerzyku. Nie skubnelam ani okruszka!
Nie wypilam nawet jednego lyczka coli i zamiast uzalac sie nad soba ogladajac po raz setny "Wirujacy Sex" czy "Pretty Woman", wybralam sie z kolezanka na spacer brzegiem plazy, tak, byl spacer, i co wiecej, spacerek bardzo sie przedluzyl bo zajal nam prawie dwie godziny, a jednym z moich postanowien jest przeciez godzinny spacer dziennie. Jednoczesnie musze dodac, ze nawet teraz siedzac przed ekranem laptopa wykonuje cwiczenia 'napiecia'! Czyli chyba jednak mam powody aby byc z siebie dumna? Prawda? Tak czy siak ja jestem z siebie bardzo dumna, i swiadomosc, ze ograniczenie jedzenia produktow macznych, zrezygnowanie ze slodyczy i przystosowanie sie do nowej diety nie jest az tak trudne jak myslalam, i to,ze jeszcze nie zlamalam zadnego z moich postanowien poprawia mi samopoczucie =). Przed snem mam jeszcze zamiar zrobic 50 brzuszkow i zjesc sredniej wielkosci jabluszko, podobno to przyspiesza metabolizm i ulatwia zasypianie, a ja szczesze mowiac ostatnio mam spore problemy z bezsennoscia, wiadomo, problemy, faceci - jak ich okreslila moja nowa znajoma, ktorej przy okazji bardzo dziekuje za komentarz- poprawilas mi troszke humor, ''to swinie,tylko,ze z ogonkami z przodu". Prawda, swieta prawda, przykre jest jednak to,ze im czesciej zdarza sie myslec tymi owymi 'ogonkami" niz mozgiem! Wiec pytanie do WAS panowie, do czego sluzy mozg? Ale z drugiej strony wiadomo, miesien nieuzywany zanika ... Oczywiscie, nie chce nikogo obrazac! Czyli prosze, tylko mnie tu nie bijcie! :)
Ale ja mialam pisac o moich postanowieniach ah, czyli wracajac do diety, 2 dzien z zaplanowanych 14 na diecie 'nielaczacej' mam juz zaliczony! Spacerki i cwiczenia teoretycznie tez! Czyli jest dobrze!
Bylam dzisiaj w drogeri i kupilam sobie krem anty celulitowy Dove oraz krem ujedrniajacy, zaopatrzylam sie takze w dwie urocze niebieskie rekawiczki pod prysznic do scoerania naskorka, wydaja sie byc zrobione z pamieru siernego i mam wrazenie,ze za chwile jak je uzyje to moj brzuszek, uda i posladki beda cale poranianione, pozdierane i wprost zalane we krwi! Ale to chyba dobrze, trzeba sie wziasc za siebie, rozbic tluszczyk, pozbyc sie celulitu i moc znowu dobrze czuc sie w bikinia na placy! :) Wkoncu trzeba cierpiec aby byc pieknym!
A moj dzisiejszy jadlospis to:
SNIADANIE: 2 lyzki stolowe serka wiejskiego zmieszane z polowka duzego ogorka i czterema rzodkiewkami do tego zielona herbata
LUNCH: Duz gruszka plus ciasteczko ryzowe
OBIAD: Makaron zmieszany z fasolka, marchewka, groszkiem i papryka gotowanymi na parze, oraz oczywiscie herbatka zielona, moja ulubiona erl gray
KOLACJA: Duzy grejfrut plus jedno ciasteczko ryzowe, zielona herbata, 2 godzinki po kolacji sredniej wielkosci jabluszko