Kontakt   |   Pomoc   |    Załóż konto   |    Moje konto

Ostatnio dodane zdjęcia

Ulubione

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Hej, Co mnie skłoniło do odchudzania? Hmm... ochota czucia się komfortowo w swoim ciele. Chciałabym wreszcie zgubić gdzieś te uda i pozbyć się celluitu...to takie priorytety ;)

Słowa kluczowe

sylwik1989

kobieta, 22 lat,

168 cm, 56.50 kg więcej o mnie



Wpisy

Zdjęcia PRZED

21 maja 2012 , Komentarze (6)

Ok. zaczynam na poważnie.

Będę pisać codziennie co zjadłam i ile ćwiczyłam. Jako cel obstawiam sobie przynajmniej 3x w tygodniu wysiłek cardio 40 min. (bieganie), plus pewnie pilates dojdzie 2x w tygodniu, ALE trzymajmy się wersji 3x w tygodniu cardio.

Dieta? Naprawdę nie jestem zwolenniczką liczenia kalorii. Jednak... w okresie kiedy je liczyłam schudłam! Wniosek? Tak. Liczymy kalorie. Umiemy liczyć tylko do 1500 :) Najlepiej jakby było 1200 (mam pracę siedzącą).

Chcę zrzucić jakieś 5 kg, nie więcej. Mam dosyć ciągłego poczucia, że jest OK, (nie oszukujmy się, tragedii to raczej nie ma ) ale nie jest tak, żebym w pełni była zadowolona. Żebym bez krępowania się chodziła w szortach, czy wskoczyła w kostium. Nie chcę się tym przejmować. Szkoda życia na to!

Mam takie zdjęcia niestety tylko, może niedługo wrzucę jakieś nowe w bieliznie gdzie lepiej widać moją sylwetke... narazie te muszą starczyć. Mam nadzieję, że za miesiąc będzie mnie 4 lub 5 kg mniej!




No na ostatnim zdjęciu widać moje nogi w całej okazałości -  mój największy kompleks! Czasem wydaje mi się, że już się z nimi pogodziłam, ale jak patrzę na zdjęcia takie jak to - widzę, że trochę pracy jeszcze przede mną aby czuć się w 100% dobrze we własnym ciele..uhh
Dodaj komentarz

I suck.

20 maja 2012 , Skomentuj

Czasem mam wrażenie, że jestem tutaj na Vitalii, tylko po to, żeby poczytać co słychać na forum, dowiedzieć się co u was, podziwiać wasze sukcesy, wydawać osądy i rozdawać pochwały.

Yhym. Problem tkwi w tym, że powinnam tutaj być zasadniczo dla celów odchudzania... no i klapa.

Jestem na Vitalii już prawie rok i moja waga się jakoś nie zmieniła. Owszem, moje ciało się zmieniło (ćwiczenia...kiedyś, bo teraz już i tego nie robię).

Dodatkowo, traktuję ten pamiętnik jako swego rodzaju 'oczyszczacz sumienia'... zawsze się w nim tłumaczę, zamiast chwalić sukcesami ;) Oj Sylwia Sylwia, marnie skończysz.

Tym razem nie będę rzucać haseł typu I CAN DO IT, MOVE YOUR ASS etc. Po prostu się wyloguję.

Dodaj komentarz

Depressed?

17 lutego 2012 , Komentarze (1)

Jem ciastka, popcorn i czekolade.

Leze.

Narzekam.

Potrzebuje wstrzasu.
Dodaj komentarz

Prokrastynacja i za duzo kawy

8 lutego 2012 , Komentarze (1)

Codziennie wstaję z zamiarem wykonania małego planu. Wiecie, przeczytać coś, napisać coś, poćwiczyć, iść na siłownię, zrobić pranie itp.

Najgorsze jest to, że w ogóle nie przejmuję się tym jeśli wykonam tylko 10% mojego planu, albo nie wykonam go w ogóle. Tzn. denerwuje mnie to i stresuje - ale nie na tyle, żebym zmotywowała się do działania. Shit.




Dodaj komentarz

Kościół, a moja dieta

5 lutego 2012 , Skomentuj

Zaczełam nową pracę. Fantastyczną pracę moich marzeń. Wszystko wydaję się być ok, prawda? Oj, nie...błąd. Wraz z moją pracą, moja dieta i jakiekolwiek dobre nawyki, które zdążyłąm nabyć- rozpłynęły się w powietrzu.

Wstaję rano i THANKS God - jem śniadanie (jakoś 7:20), poźniej o 12,13 lub 14 - owoc, bądź jogurt (powinnam jeść coś na ciepło, z warzywami, ale jakoś wstydzę się , dodatkowo przydałaby się stała pora posiłku, najlepiej 12:00), wracam do domu o 17 i jem obiad (często w ogóle nie jestem głodna i rzucam się na jedzenie dopiero o 19...) How cool is that, huh? Totalna rozpierducha, zero planu, zero systematyczności! Aa, i nie ćwiczę - nic, a nic!

Świadoma każdego grzechu, który popełniam - powtarzam je. Kara za nie może być bardzo sroga i zmarnować moją wizję niebiańskich wakacji...Czas pokutować. Pokornie...


źródło: Tumblr
Dodaj komentarz

Tabletki anty, dziurawe prezerwatywy, testy
ciążowe i mega stres

15 stycznia 2012 , Komentarze (3)

Ostatnie dni były dla mnie niewyobrażalnie stresujące. Pewnie każda z nas zna to uczucie, kiedy to okres się spóźnia. Najśmieszniejsze jest to, że czasem okres nie ma prawa się spóźniać, bo stosowaliśmy zabezpieczenie...ale jak nie ma go i nie ma... różne rzeczy przychodzą do głowy W zasadzie, mój okres ma wymówkę, żeby się spóźnić, bo miesiąc temu odstawiłam tabletki anty. Zresztą dokładniej całą sytuację opisałam w wpisie na forum:

'...Nie wiem od czego zacząć... Może od tego, że 26 listopada wzięłam ostatnią tabletkę antykoncepcyjną. Okres miałam od 1 do 4 grudnia. Podejrzewam, że owulacja miała miejsce jakoś w granicach 24-28 grudnia (będać u ginekologa ok. 2 tygodnie temu, powiedział, że musiała być bardzo 'obfita', więc do owulacji doszło na 100%), była spóźniona o mniej więcej 10 dni. Kochałam się z chłopakiem  parę razy od czasu odstawienia tabletek, zawsze zabezpieczając się prezerwatywą... Ginekolog powiedział mi po badaniu, że w ciąży nie jestem - chyba, że to ciąża młodsza niż 3 tygodnie. Eh...okresu nie mam do tej pory...zrobiłam dzisiaj test ciążowy i wyszło mi 1,5 kreski: pierwsza wyrazista, a drugiej pół... codziennie o tym myślę, nie jestem na to kompletnie gotowa. Przez ten miesiąc dużo podróżowałam, stresowałam się - co też może mieć wpływ na opóźnienie... co o tym myślicie? Czy któraś z Was była w podobnej sytuacji?


Edit:

Powtórzyłam test tego samego dnia wieczorem i wyszedł bardzo wyraźny negatyw. Robię trzeci test rano, żeby mieć pewność (?)'


Tadam! Zrobiłam dzisiaj rano test i wyszedł negatyw. Byłam tak zaspana, że nawet się nie cieszyłam, tylko przyjęłam do wiadomości 'aha, jedna kreska... super' Hehehe... Cieszę się bardzo z tego wyniku, ponieważ zawsze chciałam zaplanować dziecko, być na to gotowa psychicznie i materialnie, a teraz mam wrażenie, że byłabym wściekła na to dziecko... i nie chciałabym tego. Chcę być super mamą! .... ale za 5-6 lat

Dziękuję wszystkim dziewczynom z forum za pomoc, wsparcie i rady! Jesteście kochane! Nigdy nie myślałam, że będę szukać pomocy na forum i dzielić się tak osobistymi problemami, ale wiecie co.. zmieniłam zdanie, zmienia się świat, okoliczności i zmieniam się ja. Dziękuję!

Teraz pozostaje mi cierpliwie czekać na okres... to już 2 tygodnie jak się spóźnia... podejrzewam, że jak będzie spóźniał się miesiąc, muszę udać się do lekarza, żeby jakoś go 'przywołał'? Hmm... nie wiem. Ciągle czuję (od tygodnia) jakby okres miał przyjść lada dzień... czuję tak i dziś, zobaczymy co się stanie


P.S Nie ma to jak się pouzewnętrzniać publicznie i walnąć pare akapitów wywodów na temat własnej miesiączki i intymności, hah! Przepraszam za to, ale musiałam!
Dodaj komentarz

Niekonsekwencja?

8 grudnia 2011 , Komentarze (2)

Miałam do Sylwestra osiągnąć swoją wymarzoną wagę. Nie, to nie tak, że obudziłam się w grudniu z zamiarem schudniecia 6 kg. Ja to planowałam od Września. Nic nie wyszło, waga jak stała, tak stoi. Shit. Jednak nie jestem taka do końca beznadziejna - nauczyłam się regularnie ćwiczyć, moje ciało dużo lepiej wygląda, mimo że waży tyle samo, co wcześniej... jednak te kilogramy są dużo lepszej jakości! Haha, no i sama się pocieszyłam na koniec

Małymi kroczkami do celu...


Dodaj komentarz

Prawo przyciągania

22 listopada 2011 , Skomentuj

"Our deepest fear is not that we are inadequate.
Our deepest fear is that we are powerful beyond measure.
It is our light, not our darkness that most frightens us.
Your playing small does not serve the world.

There is nothing enlightened about shrinking
So that other people won't feel insecure around you.
We were all meant to shine, as children do.
It's not just in some of us; it's in everyone.

And as we let our own light shine,
We unconsciously give other people permission to do the same
As we are liberated from our own fear,
Our presence automatically liberates others."

 -Marianne Williamson

Piękne słowa, o których chciałabym pamiętać na codzień... daj z siebie wszystko, ćwicz swoją siłę, z dnia na dzień coraz silniejsza - zaraź innych swoją pasją, daj przykład, błyszcz, uwierz, przyciągaj to co dobre, odporna na złe. 

Dodaj komentarz