Kontakt   |   Pomoc   |    Załóż konto   |    Moje konto

IzKa1815

kobieta, 20 lat,

164 cm, 57.90 kg więcej o mnie


Postanowienie wakacyjne: Stosować nadal Dukana, osiągnąć wagę 56-58 kg!!!!! Mieć boskie ciało... :)

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Historia wagi

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Posłuchałam Was i jak na tym wyszłam????!!!!

31 sierpnia 2010 , Komentarze (18)

No więc posłuchałam rady jednej z Vitalijek, pseudonim diankkaaa mam nadzieję że nie będzie zła że umieściłam jej NICK w swoim pamiętniku... Poleciła mi ona bym nie zmieniała dnia ważenia, nawet jeśli się tego boję... Posłuchałam jej... Bałam się WAGI pierwszy raz tak naprawdę, bo myślałam że wszystko co do tej pory osiągnęłam i robiłam poszło się rypać, przez te moje 3 dni samowolki. I wiecie CO???? nie żałuję że się zważyłam, he bo ważę kolejne -0,5kg mniej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Wiem że może to mało, ale kurcze po takim weekendzie to jakiś cud BOSKI. DZIĘKUJĘ VITALIJCE DIANKKAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Miałaś rację!!!!!!!


CIESZĘ SIĘ BARDZO Z TEGO SPADKU!!!!!!!

Dzisiaj kolejne szaleństwo zakupowe było w ciucholandzie... Kupiłam sweterek, sukienkę i spodnie, wszystko na elegancko...

Moje dzisiejsze MENU:

Śniadanie: Śledź w pomidorach + 2 kromeczki chlebka WASA

2 Śniadanie/ przekąska: jogurt naturalny DANONE

OBIAD: Pierś z kurczaka duszona z pomidorami z puszki + 2 kromeczki chlebka WASA

Przekąska: 5-6 śliwek

Kolacja: 3 kromki chleba WASA z pasztetem, pomidorem i jajkiem

NAPOJE:
Kawa, herbata zielona x 2, 1 litr wody

WYSIŁEK: 2 x 1 godz. jazdy na rowerku  


Idę jeździć na moim kochanym rowerku... POZDRAWIAM CIEPLUTKO W TAK ZIMNY DZIEŃ....
Dodaj komentarz

Mam romans--> i dobrze mi z tym!!!!

30 sierpnia 2010 , Komentarze (18)

Tak jak w tytule mam romans, dobrze mi z tym i się tego nie wstydzę...


Zdradzam cały świat z moim------------------------------------------------------------------------------------ kochanym ROWERKIEM

Przyszedł dzisiaj, tata skręcił, o dziwo od razu i gotowy do pracy!!!!!

Troszkę już jeździłam bo ciężko na początku pedała chodziły i leciutki hałas się wydobywał z niego hehe Ale ważne że jest i że teraz bez względu na pogodę będę mogła sobie "jeździć" i "jeździć" to nic że w miejscu ważne by kcal spalać...

Ale się cieszę...


Na razie nie mogę za długo pedałować bo coś mi się w nogę stało, nie wiem co może mnie zawiało czy cuś i strasznie boli... Wysmarowałam maścią i owinęłam bandażem- niech się wygrzeje

Po jutrze do szkoły, ale się cieszę, bo w domu to mi się powoli nudzi. A w tym roku maturka hehe... Chce na studniówce wyglądać jak z żurnala hehehe


Nie będę pisała co od soboty zjadłam bo kurde zgrzeszyłam i to bardzooooooooo w ciągu tych trzech dni... Jutro ważenie ----> Strach się bać... Zastanawiam się czy nie przełożyć ważenia by się nie dołować... Zrobię to najwyżej w piątek, albo w poniedziałek następny... Bo były %%%%%% i ZAKAZANE jedzenie. Owszem było i dużo ruchu, ale ehhhhhhh szkoda gadać, gdybym się trzymała zdrowego jedzenia to może by i spadek był a tak to pewnie waga stanie w miejscu lub co gorsza wzrośnie... Zła jestem o to na siebie i mojego M. bo on ywierdzi że nie mam po co się odchudzać i wpychał-dosłownie we mnie jedzenie, bo cytuję: "on nie może pozwolić bym chodziła głodna" heheheh wariat!!!! Przecież nie chodzę głodna, ale on twierdzi że chlebek WASA i jogurty naturalne to nie porządne jedzenie... he


Teraz z innej beczki... Bardzo ciekawy i śmieszny filmik pt:

Mistrzowie równowagi! 




Polecam ludzie THE BEST!!!! 



Pozdrawiam SŁONECZKA MOJE




Dodaj komentarz

Może jednak z tym skończyć??TRACĘ SIEBIE Bo ja
jestem cholernie zazdrosna

27 sierpnia 2010 , Komentarze (28)

Ja jestem nie normalna to pewne, ale żeby aż tak????? hehe...

Do tej pory nienawidziłam swojego  ciała, teraz gdy zaczyna mi go UBYWAĆ odnoszę wrażenie, że coś mi jest zabierane, coś co jest moje i co współtworzyło moją osobę... Troszkę mi z tym źle, ale tak troszkę bo wiem, że już nie długo będę chuda i piękna tak jak ja tego chce.


Chce móc mierzyć i ubierać ubrania które mi się podobają a nie te które na mnie pasują i kryją nadprogramowe kilogramy.


I wiem że kiedyś to w końcu nastąpi!!!!! CZUJĘ TO W KOŚCIACH!!!!


Teraz troszkę z innej beczki. Do tej pory o tym nie pisałam bo sądziłam że nie ma po co się chwalić swoja osobowością za nad to, ale jestem straszną ZAZDROŚNICĄ!!!!!

Konkretnie chodzi o to że jestem z moim M. prawie 3 lata i jestem zazdrosna, czasami to STRASZNIE ZAZDROSNA. Wiem że to nie jego wina, bo nie daje mi zbytnich powodów do zazdrości, czasem tylko wyskoczy z kolegami na piwko/imprezkę, większość czasu spędza ze mną. Ale gdy ja wiem że on właśnie na tym piwku/imprezie jest to wariuję!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Sądzę, że jest tak dlatego, że jego koledzy nie mają dziewczyn i ciągle wydaje mi się że będą go namawiać na podrywanie innych dziewczyn, tak jak oni sami to robią. Wiem, że powinnam mu ufać bo długo jesteśmy razem, kocham go bardzo, on mnie też i jestem pewna jego miłości a jednak się boję, że akurat może spotka jakąś "FAJNĄ" i lepszą ode mnie laskę i że koledzy mogą na niego wpłynąć... JEMU UFAM, KOLEGOM NIE!!!

TYM bardziej, że jestem bardzo zaangażowana w ten związek, trudno żeby nie po 3 latach bycia razem. I uwierzcie mi że marzę by mi się już oświadczył, wiem że ja jestem jeszcze młoda i wszystko mi się może odwidzieć, ale na ten moment tego chce, tym bardziej że on ma już 25 lat, A JA JESTEM JEGO PIERWSZĄ DZIEWCZYNĄ Z KTÓRĄ JEST NA POWAŻNIE I DŁUGO.

CO MAM Z TYM ZROBIĆ???? Boję się że ta zazdrość może coś popsuć w naszym związku a bardzo bym tego nie chciała, co mam robić???? Piszę właśnie Wam o tym bo wiem że pomożecie.

MOJE DZISIEJSZE MENU:

Śniadanie: szklanka płatków "Just FIT" + pół szklanki mleka (1,5%)

Przekąska/2 śniadanie: ---------------

OBIAD: jajecznica: 2 jajka+ garść grzybków+ 3 kromeczki chlebka WASA dwie posmarowane białym serkiem ze szczypiorkiem i jedna posmarowana pasztetem.

przekąska: jabłko

kolacja: kefir 400 gram

Wypite: 2 szklanki zielonej herbaty+ 1 litr wody mineralnej+szklanka wody mineralnej z rozpuszczonym Plushhem

Ćwiczenia: 15 minut hula hop rano + 15 minut hula hop wieczorem

To tyle. POZDRAWIAM
Dodaj komentarz

Kolejny dzień, kolejna walka...

26 sierpnia 2010 , Komentarze (17)

.... o samą siebie!!!!!

Nie daje się, już tyle razy zaczynałam od początku, że nie chce mi się kolejny raz, dlatego nie pozwalam sobie na chwile słabości. Po co zepsuć to co już osiągnęłam???

Niby jeszcze daleko do ostatecznego celu, ale na wszystko przyjdzie czas--> czas który i tak mija...

Doszłam dzisiaj do wniosku, że to lepiej że człowiek tak powoli chudnie, bo jakby tak po kilku dniach chciał ważyć 5-6 kg mniej to po kilku tygodniach zniknął by z orbity ziemskiej

Cieszę się, jestem w końcu wesoła/zakręcona bez większego powodu... Bo kto normalny śmieje się sam do siebie jadąc na rowerze w dodatku pod wiatr?????

Dzisiejsze MENU:


ŚNIADANIE: 4 kanapeczki chlebka WASA posmarowane pasztecikiem: 2 dodatkowo z pomidorkiem i 2 dodatkowo z ogórkiem

2 Śniadanie/przekąska: jogurt naturalny + marchewka

OBIAD: 5 kanapek chlebka WASA: 2 z paprykarzem, 1 z pasztetem i ogórkiem, 1 z pasztetem i pomidorkiem, 1 z pasztetem i jajkiem

PRZEKĄSKA: Brzoskwinia

KOLACJA: Jogurt naturalny


Wszystko idzie pięknie ładnie 50 minut jazdy na rowerku, 1 litr wody, 2x herbata zielona, kawa z mlekiem

Ale uwaga uwaga: zaczęłam łykać magnez i 1 szklanka Plussssssha (witaminki)

Czekam na rowerek by móc przy filmach sobie śmigać


POZDRAWIAM









Dodaj komentarz

Kocham Was i Vitalię --> To daje mi moc!!!!

25 sierpnia 2010 , Komentarze (20)

Na początku chciałam napisać że WAS KOCHAM, normalnie za wszystko, każda z Was w jakiś sposób przyczynia się do mojego sukcesu--> komentarze, wiadomości prywatne

Już w wielu sprawach mi pomogłyście... Jestem Wam za to bardzo wdzięczna, jeśli coś dzieje się nie tak to wiem, że na Was zawsze mogę liczyć!!!!

Gdy tylko wchodzę na stronę Vitalii i czytam Wasze komentarze na MOIM profilu i czytam Wasze wpisy w WASZYCH pamiętnikach to zawsze mam większą motywacje, podziwiam Was i Wasze sukcesy

Ostatnio "COŚ" we mnie pękło, pojawiło się coś czego nie było. A mianowicie: CHĘĆ DO ŻYCIA!!! Chce każdy dzień przeżyć jak najlepiej, już nigdy nie pozwolę by jedzenie i lenistwo mną rządziło.

Bez zastanawiania się zamówiłam dzisiaj rowerek stacjonarny, wpłaciłam pieniążki i teraz czekam. Rowerek to sposób na zimę której nie lubię!!!!! Wtedy to z reguły TYJĘ!!!!


DZISIEJSZE MENU:

Śniadanie: 30-40 g płatków "Just Fit" + pół szklanki mleka (1,5%)
Przekąska: Marchewka
Obiad: 4 kromeczki chlebka WASA: 2 z paprykarzem i 2 z cieniutką warstwą paszteciku drobiowego i po 2 plasterki jajeczka
Przekąska2: jabłko
Kolacja: 1 ogórek konserwowy, plasterek szynki, plasterek serka żółtego i jajko, wszystko pokrojone i ułożone na talerzyku+ kromeczka chlebka WASA


Dzisiaj ćwiczeń żadnych nie było rano padało i nie było jak na rowerku pojeździć, czekam na stacjonarny Może coś hula hop pokręcę i ciężarki po podnoszę.


POZDRAWIAM KOCHANE





Dodaj komentarz

Nie chce chwalić dnia przed zachodem słońca,

24 sierpnia 2010 , Komentarze (30)

ale dzisiaj nie wytrzymałam i się zważyłam.

Miałam to zrobić jutro, ale pomyślałam że jeden dzień różnicy to nie dużo, bo i tak długo wytrzymałam, ogólnie miałam się ważyć co dwa tyg ale ten pierwszy tydzień odchudzania musiałam sprawdzić czy aby na pewno wszystko ok robię...


I wiecie co???? Wiecie co J-A W-A-M P-O-W-I-E-M: po tygodniu odnotowałam spadek -1,5 kg, ale co jest w tym wszystkim najlepszego, że W OGÓLE SIĘ NIE GŁODZIŁAM, jadłam same dobre i pyszne -ZDROWE- rzeczy.

PARĘ grzeszków się pojawiło, ale nie wiele ponieważ nie doprowadzałam siebie do napadów głodu, które wcześniej występowały ponieważ się głodziłam.

Od niedzieli nie ćwiczyłam, ale miałam bardzo dużo ruchu, w niedziele i poniedziałek byłam w pracy (taka dorywcza), dzisiaj mam zamiar pojeździć na rowerku i hula hop pokręcić...

Następne ważenie planuję za tydzień w rozpoczęcie roku szkolnego, mam nadzieję że wtedy również zobaczę przynajmniej 1 kg mniej na wadze... A później będę się ważyła co dwa tygodnie...

MAM DLA WAS RADĘ: dziewczyny jeśli jesteście nie tyle głodne co macie ochotę coś schrupać a wiecie że limit kcal wyczerpany to sięgnijcie po OGROMNĄ MARCHEWKĘ, obierzcie ją sobie i pokrójcie w grubsze plasterki, potem chrupiecie sobie i najlepiej popijać wodą. Mi przynajmniej nigdy potem nie chce się jeść na jakiś czas.


Jestem taka szczęśliwa, że chudnę!!!

Dzisiejsze MENU

Śniadanie: Płatki Fitness+ 0,5 szklanki mleka (1,5%)
2 Śniadanie/ przekąska: marchewka
Obiad: Szprot w pomidorach+ pomidor+1 plasterek sera żółtego
Przekąska: jakiś owoc
Kolacja: pomidor+ jajko

Napoje: herbata zielona i czerwona minimum 3 szklanki, woda mineralna minimum 1 litr.

Wysiłek: rower minimum 30 minut, hula hop minimum 20 minut.


POZDRAWIAM SŁONECZKA

Dodaj komentarz

6 dzień--> Kochane dzisiaj żadnych rewelacji

21 sierpnia 2010 , Komentarze (15)

No więc dzisiaj dzień jak co dzień...


Nie będę się rozpisywała bo jakaś przymulona dzisiaj jestem, na nic nie mam ochoty a przecież taki ładny dzień... Powiem Wam że nawet jakaś taka smutna jestem ale kompletnie nie wiem czemu...

Menu dzisiejsze:

Śniadanie: 3 kromeczki chlebka WASA lekko posmarowane pasztetem na to po liściu sałaty i po dwa plasterki pomidora... + miętowa herbata

2 śniadanie: marchewka, jabłko, brzoskiwnia

Obiad: "MÓJ GRZECH DZISIEJSZY" Kawałek podpłomyka --> nie mogłam się oprzeć bo był świeżytki i jeszcze cieplutki.

Przekąska: Gruszka

Kolacja: Nie będzie! kara za grzech przy obiedzie!


Jeździłam 60 minut na rowerku i sprzątałam więc jakieś tam kcal spalone!


Nie wiem czy waga leci w dół bo się jeszcze nie ważyłam, zrobię to dopiero w środę.








ZŁA JESTEM!!!!!!!!!!!!!!! CHOLERNIE!!!!!!!!!!!!!!!


Pozdrawiam!


Dodaj komentarz

Żal mi Was... NIENAWIŚĆ WAS ZEŻRE!!! Dziękuję!!!

20 sierpnia 2010 , Komentarze (33)

Tytuł odnosi się troszkę do mojego wcześniejszego wpisu, gdyż poruszyłam tam temat głodówek i chyba co poniektóre poczuły się obrażone i doszły do wniosku że też mogą mnie obrażać w wiadomościach które do mnie wysłały.

Więc od razu mówię-raczej piszę! nie napisałam tego wszystkiego by kogokolwiek obrazić i NAPISAŁAM TO DUŻYMI LITERAMI, napisałam swoje spostrzeżenia w swoim pamiętniku bo mam do tego prawo, nie napisałam która konkretnie taka jest ani nie napisałam że takich ludzi nie lubię, nienawidzę itp tylko że nie rozumiem takiego sposobu odchudzania.

Nadal nie mam zamiaru nikogo obrażać, ale żal mi ludzi którzy szukają okazji do sprzeczek, awantur i okazji do "zdeptania" ludzkiej godności!!!!! Ale skoro niektóre tak się na mnie wypięły  to niech nie czytają mojego pamiętnika bo nie zmuszam do tego... POLSKA wolny kraj, a mój pamiętnik jest dla mnie i mogę w nim pisać co chce bo nikogo nie obrażam i nie łamię zasad regulaminu!!!!!

A teraz wiadomość do osób LUBIĄCYCH czytać i komentować mój pamiętnik!

Dziękuję Wam wszystkim i każdej z osobna! Za każde słowo otuchy napisane pod wczorajszym wpisem, miło się czyta takie komentarze, buduje to człowieka! Wiem że mogę zawsze na Was liczyć, wiem że żadna nie przyjdzie osobiście i nie będzie mnie pocieszała, ale liczą się chęci i słowa.

I tak jak większość z Was pisała NIE DAM SIĘ TACIE! i pomogę mamie!!!

Dzisiejszy dzień znowu mogę zaliczyć do udanych!!!!

Moje MENU dzisiejsze:

Śniadanie: 3 kromeczki WASA: 2 posmarowane paprykarzem szczecińskim+ 1 posmarowana cieniutko masełkiem i plasterek serka żółtego.

2 Śniadanie/przekąska:
brzoskwinia + jeden malutki pierożek ruski

Obiad:
Sałatka własnej roboty hmmmm pychota

(składniki: 6 liści sałaty, 1,5 pomidora, 2 jajka, 4 plasterki serka żółtego, 2 ogórki konserwowe, pół cebuli do tego jeszcze łyżeczka majonezu-którego użyłam tylko dlatego że nie miałam jogurtu naturalnego, sól i pieprz do smaku) wszystko razem się miesza i wychodzi porcja dla 2-3 osób ale nałożyłam sobie troszkę na początek bo sobie myślę że jak będzie mi mało to najwyżej sobię troszkę dołożę ale normalnie ta odrobinka sałatki tak mnie napchała że masakra  do sałatki jeszcze kefir i 2 kromeczki chlebka WASA

Przekąska: Brzoskwinia

Kolacja: Jeden pomidor i jeden ogórek konserwowy  + 1 kromeczka chlebka WASA

Wypite: herbata miętowa+ kawa+ ok.1 litra wody mineralnej - jak narazie

Ćwiczenia: rano 60 minut jazdy na rowerku, wieczorem 30 minut hula hop+15 minut różnych ćwiczeń.

WCZORAJ JAK OGLĄDAŁAM FILM NA KOMPUTERZE TO MNIE CIĄGŁO BY ZEJŚĆ NA DÓŁ I COŚ ZJEŚĆ BO TATA NA WIECZÓR SOBIE PIEROGI RUSKIE UGOTOWAŁ I TAKI SIĘ ZAPACH ROZNIÓSŁ ŻE MASAKRA, ALE SIĘ NIE DAŁAM TYLKO ZACZĘŁAM KRĘCIĆ HULA HOP...


A oto kolejna sukienka którą znalazłam i sobie zamówiłam:

http://allegro.pl/item1192864156_promocja_elegancka_sukienka_z_bufkami_29_90.html
 



Polecam film, bardzo fajny i ciekawy a przede wszystkim ŻYCIOWY I REALNY:
"NIEROZERWALNA WIĘŹ"


DZIĘKUJĘ WAM SŁONECZKA MOJE, ŻE WYSYŁACIE TE WSZYSTKIE PROMYCZKI DO MNIE!!!! I ŻE MOGĘ LICZYĆ NA ODROBINĘ CIEPŁA Z WASZEJ STRONY!!!


PS: Zapomniałam się pochwalić że najprawdopodobniej dostanę na urodziny od mamy ROWEREK STACJONARNY !!!!!!! hehe tak się cieszę!!!!!!!!!!! i przez pomyłkę skasowałam ten wpis, nie wiem jakim cudem he otworzyły mi się dwie strony jednocześnie i na szczęście z tej drugiej zdążyłam skopiować by go nie utracić do końca
Dodaj komentarz

- 5 kg po jednym dniu + tatuś pojebus!! +
dodatkowe info

19 sierpnia 2010 , Komentarze (71)

PO PIERWSZE WKURZA MNIE TO ŻE TUTAJ NIEKTÓRZY LUDZIE ZAPRASZAJĄ DO ZNAJOMYCH, CZYTAJĄ PAMIĘTNIK ALE NIE SKOMENTUJĄ, NIE POMOGĄ ANI W OGÓLE SIĘ NIE ANGAŻUJĄ.

Człowiek jest
tak niecierpliwą i dziwnie stworzoną istotą, że chciał by mieć wszystko odraz a najlepiej bez żadnych starań, wyrzeczeń, itp itd. A kobiety to już chyba w ogóle przekraczają granice nie cierpliwości he


Wiem sama po sobie, walczę z tą swoją wagą i walczę, ale dopiero od poniedziałku zaczęłam taką POWAŻNĄ walkę i dzisiaj jest już czwartek i co chwila patrzę w lustrze czy aby coś się nie zmieniło, najlepiej dla mnie w takim przypadku by było gdybym już z jakieś 5 kg zrzuciła hehe ale przecież to nie możliwe.

Aby to osiągnąć w tak krótkim czasie musiała bym się głodzić, a ja do takich osób nie należę, choć nie brakuje ich tutaj na vitalii, co naprawdę mnie dziwi że ludzie próbują głodząc się schudnąć, nie potępiam takich ludzi broń boże tylko po co sobie zdrowie niszczyć????


Zmieniam temat:

Mój ojciec to życiowy nieudacznik i kat rodzinny, naprawdę.

Ma firmę, która niby to dobrze sobie radzi, ale tak sobie radzi że mój "IDEALNY" tatuś ma same długi. Pieniędzy od niego nie dostaje ( tylko daje mi na książki i bilet miesięczny, no i oczywiście mnie żywi- co wiecznie mi wypomina) na wszystko inne muszę sobie zarobić, wiem czasem trzeba, ale nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to że on pieniądze które mógłby od czasu do czasu dać jako KIESZONKOWE swoim dzieciom woli przepić z kolegami i pracownikami

Mojej mamy nie szanuje kompletnie, ja i mama jesteśmy największym złem jakie go spotkało i z wzajemnością, bo gdy on jest w domu to chodze roztrzęsiona bo on ma straszne napady gniewu. Potrafi mnie sprzezywać i drzeć się o wszystko. I nie żebym tu się wychwalała i w samozachwyt wpadała ale wszystko w domu robię: sprzątam, gotuję, palę w piecu, do sklepu chodzę i latam na jego posyłki np: siedzi w salonie przed telewizorem obok jest kuchnia ja siedzę w swoim pokoju na wyższym piętrze i on się drze przez cały dom żebym zeszła i zrobiła mu herbatę albo pilot ze stołu podała, więc wybaczcie ale TO JEST KU*** przesada. Mamę też wyzywa chociaż się stara jak może by długi zmalały i by firma jeszcze lepiej dawała sobie radę, ale on to ma w dupie!!!!

Już Wam kiedyś o tym wszystkim pisałam, bo wtedy byłam kompletnie załamana i żyć mi się nie chciało. Dostałam od Was wtedy wiele ciepłych komentarzy które pomogły mi się podnieść z tego wszystkiego. Więc teraz piszę o tym znowu bo kolejny raz cała sytuacja w domu sięgnęła dna!!! I dzisiaj walczę z tym. Staram się nie przejmować zbytnio zachowaniem taty, pomagam mamie sobie z tym radzić by i ona się nie załamała jak ja kiedyś...

Wiadomo: każdy ma jakoś pod górkę w życiu, nikt nie obiecywał że zawsze będzie łatwo, niektórzy mają gorzej niż ja, tylko że czasami niektórych rzeczy można uniknąć...


Muszę się pochwalić, że wczoraj się nie dałam!!!! Przyjechał mój kochany M. przywiózł piwka i odmówiłam!!!! jak się biedactwo moje zdziwiło to masakra, nie wiedział o co kaman he On nie wie że się tak na poważnie odchudzam!!! później gdy pojechał (2.00 w nocy) to tak mi się strasznie chciało jeść, zeszłam do toalety a gdy wyszłam i przechodziłam przez kuchnie to "słyszałam" jak lodówka mnie woła hehe ale się nie dałam, pobiegłam szybko spać żeby się nie skusić na jedzonko!!!!


Dzisiaj zjedzone:

Śniadanie: Jajecznica z 3 jajek z grzybkami i zieloną cebulką+ 2 kromeczki chlebka WASA

2 Śniadanie/ przekąska
: Dużaa marchewka

Obiad:
Pierś z kurczaka (duszona na patelni) + sałatka

Przekąska:
6 Śliwek

Kolacja:
Jogurt naturalny+ 2 kromeczki chlebka WASA

Myślę że jadłospis zdrowy i w miarę mało kaloryczny i powiem wam że jak człowiek sobie zapisuje co je to jakoś dokładniej widzi czy dużo zjadł czy mało... czy zdrowo czy nie zdrowo

Z ćwiczeń to narazie tylko 50 minut na rowerku, a wieczorkiem ćwiczonka z hula hop ciężarkami i brzuszki


Pozdrawiam Was moje kochane









Dodaj komentarz

Normalnie nie wiem co się ze mną dzieje :) -->
Extra filmik

18 sierpnia 2010 , Komentarze (13)

Witam moje kochane :)

Normalnie opętał mnie szał zakupów hehe od zeszłego tygodnia nakupiłam już tyle rzeczy że normalnie szok. he tak to jest jak człowiek troszkę kaski dorwię...

Dzisiaj zakupiłam na moim ukochanym ciucholandzie Koszulkę z Cropp'a za 3 zł i torebkę za 4,5zł, oprócz tego byłam też w "normalnym" sklepie i kupiłam śliczniutkie białe/kremowe butki na lekkim obcasie, które idealnie będą pasowały do mojej sukienki o której już pisałam.

Dzisiaj dzień mija eXtra pod każdym względem.

Wstałam o 8.00 poplątałam się troszkę, o 8.30 wybrałam się na jazdę na rowerze i jeździłam tak sobie przez 50 minut na zmianę: z wiatrem i pod wiatr, potem przyjechałam do domu wykąpałam się i szybciutko wyprułam z mamą na zakupy. Teraz już jestem w domku i będę sprzątała

Dzisiaj zjedzone:
Śniadanie: 2 kromki pełnoziarnistego żytniego pieczywa chrupkiego WASA (fuck! jaka długa nazwa) z własnoręcznie zrobiona pastą rybną. <-- na zjedzenie czegoś więcej nie miałam czasu

II śniadanie:
jabłko <-- na zjedzenie czegoś więcej nie miałam czasu

Obiad:
12 małych pierogów ruskich <-- wiem wiem mogłam zjeść coś lepszego pod względem dietki ale niestety tylko to było w domu gdy wróciłyśmy z zakupów.

Przekąska: Myślę że jogurt naturalny + duża marchewka

Kolacja:   ???????????? nie wiem jeszcze ale myślę że troszkę serka wiejskiego z 1 kromka mojego chlebka


W planach jeszcze 30 minut hula hop i 30 minut różnych ćwiczeń


Ogólnie dzień mija IDEALNIE oby taki był do końca...




NA koniec dla Was coś bardzo bardzo bardzo pozytywnego na zwiększenie energii i poprawę humorku:  http://www.youtube.com/watch?v=jBf3lrGmKQc                   <-- Extra, jakość obrazu nie najlepsze ale liczą się teksty polecam oglądnąć od początku do końca!
Dodaj komentarz