Kontakt   |   Pomoc   |    Załóż konto   |    Moje konto

IzKa1815

kobieta, 20 lat,

164 cm, 57.90 kg więcej o mnie


Postanowienie wakacyjne: Stosować nadal Dukana, osiągnąć wagę 56-58 kg!!!!! Mieć boskie ciało... :)

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Historia wagi

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

jest 1 jest super! nie pamiętam kiedy ostatni raz
widziałam tyle na wadze!!!!!!!! KOCHAM CIĘ D.

1 kwietnia 2011 , Komentarze (5)

kocham dietę dukana...

Stosuje ją w rozsądny sposób więc nic się nie dzieje złego z organizmem... Dużo jem!!!!!!


Mieszam produkty tak by nie było jakiś ubytków w witaminach itp.


I ujrzałam na wadze w końcu 61,4 kg !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! To jest szok bo taką wagę to ostatni raz miałam w gimnazjum czyli jakie 4-5 lat temu!!!!!!!!!!! :):):):)



SZCZĘŚLIWA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!




Ale nie ma co spoczywać na laurach--> Ciągniemy się powoli do 55 kg :):):):):)







Pozdrawiam :)
Dodaj komentarz

Wiele się zmienia, ale najważniejsze to to...

2 marca 2011 , Komentarze (6)

że waga leci



Jestem TAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAKAAAAAAAAA happy!!!!!!!!!!!!!!!!!


Kocham Dukana!!!!!!!!!!!!!!!! Uwielbiam go... Zdecydowałam się pomimo wszelkich informacji o tym że wpływa źle na organizm... Sądzę że jeśli człowiek się stara to i na zdrowiu się nie odbije... Nie mam aż tak wiele do schudnięcia więc nie będę Bóg wie ile na tej 2-giej fazie... A wiadomo że w 3 i 4 (która jest na całe życie) je się już prawie wszystkie potrzebne składniki odżywcze... :)


Naprawdę jestem szczęśliwa!!!!!!!!!!!!!!!!!! Już nie ćwiczę tyle co kiedyś bo najzwyczajniej nie mam czasu a waga spada szybciej niż wtedy... JJJJJJUUUUUUUHHHHHHHHHHUUUUUUUUUUUU!!!!!!!!!


Trzymam się dokładnie diety... Dopiero raz zgrzeszyłam (na studniówce) i tylko jeszcze raz zgrzeszę JUTRO he... Ale trzeba czasem i troszke słodyczy sobie dać hehehehehehehehe


Normalnie ludzie z otoczenia widzą jak chudnę...Jedną koleżankę zaraziłam dietą he więc razem dietkujemy, oprócz tego rodzice też dietkują. Czuję się jakby mi skrzydła wyrosły które mnie unoszą hehehehe taaaaaaka szczęśliwa jestem i szczęściem zarażam innych z otoczenia hehehehehehe :):):):):)


Już w ciągu 4 tygodni schudłam 5 kg--> czyli zdrowo!!!!!!!!!!!!!!!



A to najważniejsze!!!!!!!!!





Lecem! Buziaki dla wszystkich odwiedzających!!!!!
Dodaj komentarz

Dukan is the best--- osobiście polecam... Życie...

22 lutego 2011 , Komentarze (5)

Witam,
No więc ja nadal na Dukanie jestem... i Jestem bardzo zadowolona!

Do tej pory nic mi nie pomagało schudnąć, żaden wysiłek starania itp...



Dopiero Dukan uczynił mnie najszczęśliwszą osobą pod słońcem... Ważę już prawie 64 kg a to wielki wyczyn jak dla mnie... już nie daleko do 60 kg hehe Ciesze się bardzo...


Najważniejsze to to że nie chodzę głodna bo bardzo dużo jem i pije, waga leci, czasem nie mam czasu na ćwiczenia a waga i tak leci no żyć nie umierać...


Wiem że dieta powoduje różne skutki uboczne, ale nie mam zamiaru stosować tej 1 i 2 fazy diety długo... A przy 3 i 4 więcej jest dozwolonych produktów więc raczej nie powinno być żadnych problemów...


W końcu i mam zaczęła chudnąć więc jest dobrze... Zaczęła po prostu pić więcej wody tak jak doradzałyście...


Wzięłam się porządnie za naukę bo jak wiecie mam maturę w tym roku i efekty sa równie wspaniałe, nałapałam już dużo bardzo dobrych ocen a to jest teraz najważniejsze...

Nabrałam pewności siebie he i sądzę że spowodowane to jest spadkiem wagi... dostałam takiego szału i power'a i nakupiłam troszkę ubrań bo zaczynam się w końcu sobie we wszystkim podobać... :) co do tej pory było mało realne...



Na naprawdę jest wspaniale ( przepraszam za brak skromności ) ale jestem szczęśliwa...






A to piosenka z dedykacją dla Was, byście nie brały wszystkiego do siebie i akceptowały siebie takimi jakie jesteście, bo ja sama pomimo iż jeszcze wiem że wylewa mi się tu i tam to akceptuje siebie a to powoduje że i inni bardziej optymistycznie mnie traktują i widzą...

Pink :) <-- piosenka



Pozdrawiam

Dodaj komentarz

I love DUKAN!!!!

7 lutego 2011 , Komentarze (7)

Hejka Wszystkim!



Na początku chciałam przeprosić dziewczyny z mojej "byłej"już grupy, że się nie angażowałam, przez co zostałam usunięta ale niestety nie miałam czasu.... dawno mnie tu w ogóle nie było, ale najzwyczajniej w świecie nie mam teraz czasu...


Sporo nauki, studniówka w sobotę, przygotowania do matury, praca z polskiego itp... Mnóstwo obowiązków domowych itp...

Przejdźmy do sedna sprawy... :) Przeszłam na dietę Dukana... Stało się to powiem szczerze nagle, ale i w odpowiednim momencie... :)

Wspólnie z rodzicami oglądałam "między kuchnią a salonem" i tam był poświęcony temat tejże diecie i pokazani ludzie którzy dzięki niej schudli... Rodzice moi tak się podjarali że sami stwierdzili że podołają diecie... No to im powiedziałam że dużo kiedys o niej czytałam i że możemy od jutra zacząć. Byłam w szoku gdy oboje się zgodzili...

I tak dzisiaj jestem już 5 dzień na diecie i schudłam 1,5 kg... Jutro warzywkaaaaaaaa uuuuuuu he doczekać się nie mogę... Odpowiada mi ta dieta ponieważ nie chodzę głodna hehe :):):):):)

Tata schudł już prawie 6 kg z tym że on ma wielką nadwagę (126 kg- było) teraz już 120 kg. Mama niestety nie wiem jakim cudem przytyła 1 kg a je to samo co my...

I tu moje pytanie do tych co stosują i stosowali dietę: Czy zdarzało się Wam tak że najpierw tyliście a później chudliście???? bo mama bardzo się stresuje i denerwuje że coś jest nie tak i zaczyna się zniechęcać i nie wiem co mam jej powiedzieć by nie przestawała się odchudzać...

Jutro zaczynam fazę drugą 1 dzień protein/ 1 dzień protein z warzywami bo wyczytałam że daje takie same efekty co 5 dni samych protein/ 5 dni protein z warzywami a że nie ma takiej monotonii i tortur bez warzyw ;);) I tą faze będę stosowała dopóki nie schudnę do 58-59 kg... :) a później stabilizacja :):):) uuuuuuu nie mogę się doczekać :):):):) dzisiaj dopiero zaczynam ćwiczyć żeby zacząć sobie ciałko rzeźbić ;)



Pozdrawiam kochane:)
Dodaj komentarz

Trochę smutno trochę zabawnie...

11 stycznia 2011 , Komentarze (7)

HEJ WSZYSTKIM :):*


Dzisiejszy dzień jest taki jakiś dziwny he nie wiem czemu... Wszystko wydaje mi się takie inne...

Nie wiem czemu...




Raz jest mi smutno


raz wesoło,
słucham na zmianę dwóch różnych gatunkowo piosenek:

1. Smutniejsza: BRUNO MARS_ GRENADE http://www.youtube.com/watch?v=SR6iYWJxHqs

2. Weselsza i dająca power'a: Nicole Sherzinger_ POISON http://www.youtube.com/watch?v=9joqPp3peLg
 

Nie wiem czemu takie wahania nastroju, jestem po okresie więc WTF???? Nie mam apetytu, za to mnóstwo siły do ćwiczeń! Czasem mam ochotę tańczyć z radości a czasem mam ochotę położyć się do łóżka i iść spać...

Ahhhhh może to końcowy okres dojrzewania hehehehhehe


Drugie dzień A6W zaliczony, zaczynają mięśnie brzucha boleć hehe ale to chyba dobrze... Myślę że uda mi się dotrzeć do ostatniego 42 dnia he. Do tego 40 minut jazdy na rowerku i 10 minut hula hop + ćwiczenia na ręce z ciężarkami...

Dietka też ok, dzisiaj ogólnie zjedzone: 10 kromeczek chlebka PANO (z biedronki, z szynką, serkiem białym, jajkiem) Płatki JUST FIT z mlekiem, mięsko z sosem pieczarkowym + dużo wody i herbaty zielonej.

No studniówkę będę LASKĄ- SZCZUPŁĄ LASKĄ...

Już się studniówki doczekać nie mogę...




A teraz coś co przed chwilką znalazłam na necie- Bardzo odrażające!!!! Kurcze dlatego apeluję do szczupłych i chudych dziewczyn: NIE ODCHUDZAJCIE SIĘ!!!! CHYBA NIE CHCECIE WYGLĄDAĆ JAK DZIEWCZYNA PONIŻEJ??? JAK WIESZAKI???






Za niedługo planuję zacząć chodzić na solarium, żeby na studniówce blado nie wyglądać bo mam ciemną sukienkę i ten kontrast będzie bardzo widoczny



To tyle na dziś! Lecę zrobić sobie zieloną herbatkę i poczytać co u WAS


Buziaki dla was


Dodaj komentarz

Stało się... A6W- 1 dzień

10 stycznia 2011 , Komentarze (10)

Witam!


Zawsze jakoś wydawało mi się, że AEROBICZNA "6" WEIDERA to nie dla mnie, szczerze mówiąc coś mnie odtrącało od tych ćwiczeń, byłam pewna że nie dam IM rady... Ale dzisiaj dokładnie zapoznałam się z tymi ćwiczeniami i doszłam do wniosku że ja też dam radę... MUSZĘ DAĆ RADĘ... i sądzę że uda mi się to...


PYTANIE DO WAS: Czy faktycznie efekty po a6w są powalające???


Tak więc na dziś zaplanowane: 40 minut rowerek, 1 dzień a6w, ćwiczenia na ręce i tyle


Co do jedzenia to idzie super... Staram się jeść więcej białka niż tłuszczu i węglowodanów... :)



Pozdrawiam :)
Dodaj komentarz

Jak wizyta u lekarza może "skrócić" życie...

5 stycznia 2011 , Komentarze (13)

a no właśnie może kuźwa mać!!!!!!!!


Na początek WITAM!


W szkole odbyły się dzisiaj badania lekarskie, podsumowujące szkołę średnią...

Waga, wzrost, ciśnienie i te sprawy...

Pod koniec gimnazjum mieliśmy podobne badania na których dowiedziałam się że mam 1,68 cm wzrostu OOOOOOOOOOOOOOOoooooooooooooooooooooo  jakie było moje zdziwienie gdy się dzisiaj dowiedziałam od pielęgniarki że nie mam 1,68 cm tylko jedyne 1,64 cm... Widziałam to na WŁASNE OCZY- w gimnazjum nie zwracałam na to uwagi bo wierzyłam pielęgniarce na słowo... a teraz Ciężko było dowiedziec się i uwierzyć że jest się o 4 cm mniejszym ludziemmmmmmmmm


ZAŁAMAŁAM SIĘ!!!!!! dosłownie... Uwierzcie mi na słowo że wyszłam z gabinetu z łzami w oczach, nie wiem czemu, ale sytuacja tak na mnie wpłynęła... Do tej pory przeżywam...

Ale wyjaśniła się jedna rzecz, teraz wiem czemu większość koleżanek i innych dziewczyn których zdjęcia oglądałam, mając tyle samo wzrostu (1,68 cm, przynajmniej do tej pory) i taką samą wagę wyglądały ode mnie dużo lepiej... POWÓD???? najzwyczajniej w świecie były wyższe!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Czuję się jak kurdupel!!!!!!!!!!!!!!(ale niech osoby o tym samym wzroście nie czują się urażone, bo nie dążę do tego by im ubliżyć) Źle mi z tym i po prostu na własny sposób przeżywam, bo tak nagle...

Moje pierwsze pytanie po mierzeniu do pielęgniarki: "Czy możliwe jest bym się skurczyła?", pielęgniarka w śmiech i mi tłumaczy że przy wcześniejszych badaniach się musiała inna pielęgniarka pomylić...


Dietka idzie średnio ale nie jest najgorzej- problem z jedzeniem na wieczór-niby zdrowo wtedy jem ale wiem że nie powinnam już nic więcej do pysiaczka wziąć, ćwiczenia super więc jakoś się to moje odchudzanie wyrównuje...


Lecę poczytac co u Was a potem ćwiczyć... !!!



Pozdrawiam kochane...
Dodaj komentarz

Mam plan i nie zawaham się GO użyć!!!!!

28 grudnia 2010 , Komentarze (12)

Tak jak w tytule...!!!!!!!!!!!!!!!

Dla mnie te święta to był czas uspokojenia się i przemyślenia niektórych spraw, dlatego wszystkie porażki jakie do tej pory gościły i wracały do mojego LIFE'a idą w "nie pamięć"...!!!!!


Przemyślałam wszystko, swoje zachowanie, zachowanie innych, przeanalizowałam wszystkie błędy i wszystkie sprawy które rozwiązałam pozytywnie....

Ten rok "2011" będzie moim rokiem... Wykorzystam Go najlepiej jak tylko się da...

Pierwszy plan to SCHUDNĄĆ! Ale biorę się za to poważnie, bez żadnych "ale"!!!!

Nie będzie mną rządziło jedzenie i lenistwo...!!!!!!! O NIEEEEEEEEE!!!!!!! Tak więc powstał mój iście wspaniały plan:
Od wczoraj ruszył--> 27.12.2010    66,70 kg
                                03.01.2011    65,00 kg
                                10.01.2011    63,00 kg
                                17.01.2011    61,00 kg
                                24.01.2011    60,00 kg
                                31.01.2011    59,00 kg
                                07.02.2011    58,00 kg
                                14.02.2011    57,00 kg
                                21.02.2011    56,00 kg <-- planowo powinnam osiągnąć cel!

Na każdy dzień mam inne ćwiczenia, bo na którejś stronie na necie wyczytałam że żeby szybko się nie zniechęcić do ćwiczeń to najlepiej sobie przygotować plan na cały tydzień taki żeby zmieniały się ćwiczenia, i co tydzień odświeżać ten plan.

Co do jedzenia to:  1. ZERO słodyczy, białego chleba, ziemniaków, słodkich napoi
                            2. OGRANICZAM do minimum alkohol, śmietanę, majonez,            smażone potrawy
                            3. WIĘCEJ warzyw i owoców, białka (w postaci jogurtów naturalnych, kefirów, jajek), ryb, witamin, wody mineralnej, zielonej herbaty

Dodatkowe cele na przyszły rok:
1. Zdać maturę jak najlepiej i egzamin zawodowy!
2. Świetnie wyglądać i bawić się na studniówce.
3. Znaleźć pracę
4. Pójść na studia.
5. Zapisać się na kurs j.angielskiego o ile finanse dopiszą, bo chce jeszcze lepiej mówić po angielsku.
6. Spędzić kolejny wspaniały rok z moim M.
7. Mniej się kłócić z rodziną i bliskimi.
8. Czerpać radość z każdego dnia i wykorzystywać każdy dzień jak najlepiej.
9. Wygrać z torbielem w jajniku !!!!!!!

Na razie to tyle z postanowieniami...

Dzisiaj rano już ćwiczyłam,


za chwilkę pójdę sobie zrobić jakiś pyszne lekkostrawny obiadek


Kurcze ostatnio dokładnie od Wigilii mam straszne problemy z opróżnianiem się... he nie wiem czemu, robię już wszystko żeby "poszło" to ze mnie hehehehe bo czuję się troszkę spuchnięta i ociężała--> może to dlatego że @@@@@ się zbliża, zołza niedobra... !!!!!!!!!!!!!!


Nie dążę do IDEALNEJ sylwetki bo takiej nie ma, dążę do tego by być szczupłą dziewczyną, by zaakceptować samą siebie...





A teraz pytanie:  Czy możecie polecić mi jakiś dobry, niedrogi krem lub jakiś dobry i niedrogi sposób na pozbycie się cellulitu???? Bo kurcze smaruję się oliwką taką na cellulit ale nic nie daje, a pomimo iż chudnę to cellulit nic nie znika...




W końcu czuję się silna!!!!! i pewna siebie  !!!!!!!!!!




Pozdrawiam Was gorąco
Dodaj komentarz

Obojętność

21 grudnia 2010 , Komentarze (4)

Nie jestem z siebie jakoś specjalnie zadowolona, a przecież mam powody... he nie wiem skąd u mnie ta obojętność... Może przez ostatnie zdarzenia...


Przecież mam wspaniałego chłopaka, dobre oceny, TRZYMAM SIĘ DIETY I ĆWICZĘ a to przecież dla mnie teraz najważniejsze bo nie długo studniówka... dokładnie za 8 tygodni i chciałabym schudnąć do 60 kg... Możliwe to???? Ależ tak!!!!!!!! i co najważniejsze to zdrowo!...



Mam już wszystko i sukienke i buty, nawet pończochy mam...


Brakuje tylko podwiązki i bielizny

A później tylko fryzjer i troszkę solarium co by nie uchodzić na imprezie za bladą...

hehe

Jutro Wigilia klasowa he nic specjalnego he Parę ludzi z klasy mnie wkurza i jakoś ciężko będzie się łamać opłatkiem... Ale cóż, trzeba się przełamać psychicznie i fizycznie



dzisiaj zaliczone 30 minut rowerka prawie 20 minut hula hop i 5x20 powtórzeń ćwiczeń z ciężarkami...  Dietka ok...



Tyle :)


Pozdrawiam





Dodaj komentarz

Torbiel na jajniku :( Pytania i inne osobiste
problemy :(

17 grudnia 2010 , Komentarze (10)

No więc WITAM wszystkie Vitalijki


Wiem wiem zapuściłam się z pisaniem, ale to dlatego że za bardzo nie mam na to czasu... Wiadomo matura, egzamin zawodowy, konkursy i jeszcze święta się zbliżają... W dodatku pojawiło się parę problemów...


Otóż zaczęłam robić badania, bo pojawiło się parę niepokojących objawów typu swędzenie, senność ciągłe zmęczenie, suchość skóry i ból w okolicy żołądka promieniujący w różne strony... Badania dążyły do wyeliminowana cukrzycy, żółtaczki, nerwicy, problemów z nerkami.... A co mi wyszło?????


Torbiel w jajniku prawym Średnica 3 cm (wiem nie jest to jakiś znowu wielkolud ale jednak jest a mam dopiero 19 lat). Lekarz mi powiedział że mam przyjść za ok. 2 miesiące i znowu mi zrobi badanie i jeśli będzie torbiel rósł to trzeba będzie zacząć leczyć a jak zacznie maleć czy też pęknie sam to nic nie trzeba będzie robić...Trochę poczytałam o tym na necie ale nic dobrego nie piszą
i dlatego mam do Was kilka pytań...
1. czy lekarz dobrze zrobił że kazał mi czekać?
2. czy to prawda że jak juz raz się torbiel pojawi to w przyszłości mogą być nawroty?
3. Czy problemy związane z torbielem w jajniku mogą mieć wpływ na możliwość zajścia w przyszłości w ciąże?

Trochę jestem zdenerwowana tą sytuacją

W dodatku nie wiem jak będą wyglądały święta w tym roku u mnie w domu
Tata ostatnio rzucił sie z pięściami na mamę ja ją obroniłam i na szczęście tata nic mamie nie zrobił, ale za to kazał nam dwóm "wypierdalać" z domu, mamie za całokształt małżeństwa a mi za to że stanęłam po mamy stronie, dodał że nie jestem mu do niczego potrzebna i nigdy nie byłam. Dodam że kłótnia nie była z winy mamy, to tata poprostu jest strasznie nerwowy i wybuchowy, te co czytały poprzednie wpisy wiedzą o co chodzi Zaczęłam się pakować bo tata powiedział że nie żartuje z tym wyprowadzeniem się, beczałam jak bóbr, mama też zaczęła się pakować ale w połowie zrezygnowała, bała się z jednej strony a z drugiej stwierdziła że ona też harowała na ten dom i wszystko więc on nie ma prawa jej wyrzucić... Trochę ją rozumiem, ale nie rozumiem tego że chce być dalej poniżana, ja osobiście mam dość i fizycznie i psychicznie, bo jak przyjdzie co do czego to i tak dostaje od taty, najczęściej po głowie.

Nie odzywamy sie do niego, mijamy się jak powietrze, a na myśl że mogę go spotkać cała się trzęsę... MAM DOŚĆ!!!! obiecałam sobie, że jeśli sytuacja się powtórzy nie zostanę to ani chwili dłużej, z mamą czy bez się wyprowadzę, a jeśli się sytuacja nie powtórzy to i tak w maju już mnie tata w domu nie zobaczy... Wyprowadzę się albo do ciotki albo do starego domu babci albo w ostateczności do chłopaka... I tyle... Nie chce mieć do czynienia z kimś kto bawi się w damskiego boksera i jest mądry i silny tylko w domu...


Matura z matmy zdana nie będę pisała na ile bo nie ma się czym chwalić ważne że zdana...

Sukienkę na studniówkę mam, buty też także teraz tylko czekać na TĄ wielką noc


Pomimo całego tego chaosu w moim życiu w pewnym stopniu jestem szczęśliwa... Mam wiernych przyjaciół i wspaniałe koleżanki, cudownego chłopaka, dobre oceny w szkole i próbną maturę zdaną he także nie jest najgorzej, najwyżej się z domu wyprowadzę i tyle...


Pozdrawiam ciepło
Dodaj komentarz