Kontakt   |   Pomoc   |    Załóż konto   |    Moje konto

IzKa1815

kobieta, 20 lat,

164 cm, 57.90 kg więcej o mnie


Postanowienie wakacyjne: Stosować nadal Dukana, osiągnąć wagę 56-58 kg!!!!! Mieć boskie ciało... :)

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Historia wagi

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Wpisy ze słowem kluczowym: Odchudzanie
Powrót do listy wpisów

Wiele się zmienia, ale najważniejsze to to...

2 marca 2011 , Komentarze (6)

że waga leci



Jestem TAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAKAAAAAAAAA happy!!!!!!!!!!!!!!!!!


Kocham Dukana!!!!!!!!!!!!!!!! Uwielbiam go... Zdecydowałam się pomimo wszelkich informacji o tym że wpływa źle na organizm... Sądzę że jeśli człowiek się stara to i na zdrowiu się nie odbije... Nie mam aż tak wiele do schudnięcia więc nie będę Bóg wie ile na tej 2-giej fazie... A wiadomo że w 3 i 4 (która jest na całe życie) je się już prawie wszystkie potrzebne składniki odżywcze... :)


Naprawdę jestem szczęśliwa!!!!!!!!!!!!!!!!!! Już nie ćwiczę tyle co kiedyś bo najzwyczajniej nie mam czasu a waga spada szybciej niż wtedy... JJJJJJUUUUUUUHHHHHHHHHHUUUUUUUUUUUU!!!!!!!!!


Trzymam się dokładnie diety... Dopiero raz zgrzeszyłam (na studniówce) i tylko jeszcze raz zgrzeszę JUTRO he... Ale trzeba czasem i troszke słodyczy sobie dać hehehehehehehehe


Normalnie ludzie z otoczenia widzą jak chudnę...Jedną koleżankę zaraziłam dietą he więc razem dietkujemy, oprócz tego rodzice też dietkują. Czuję się jakby mi skrzydła wyrosły które mnie unoszą hehehehe taaaaaaka szczęśliwa jestem i szczęściem zarażam innych z otoczenia hehehehehehe :):):):):)


Już w ciągu 4 tygodni schudłam 5 kg--> czyli zdrowo!!!!!!!!!!!!!!!



A to najważniejsze!!!!!!!!!





Lecem! Buziaki dla wszystkich odwiedzających!!!!!
Dodaj komentarz

I love DUKAN!!!!

7 lutego 2011 , Komentarze (7)

Hejka Wszystkim!



Na początku chciałam przeprosić dziewczyny z mojej "byłej"już grupy, że się nie angażowałam, przez co zostałam usunięta ale niestety nie miałam czasu.... dawno mnie tu w ogóle nie było, ale najzwyczajniej w świecie nie mam teraz czasu...


Sporo nauki, studniówka w sobotę, przygotowania do matury, praca z polskiego itp... Mnóstwo obowiązków domowych itp...

Przejdźmy do sedna sprawy... :) Przeszłam na dietę Dukana... Stało się to powiem szczerze nagle, ale i w odpowiednim momencie... :)

Wspólnie z rodzicami oglądałam "między kuchnią a salonem" i tam był poświęcony temat tejże diecie i pokazani ludzie którzy dzięki niej schudli... Rodzice moi tak się podjarali że sami stwierdzili że podołają diecie... No to im powiedziałam że dużo kiedys o niej czytałam i że możemy od jutra zacząć. Byłam w szoku gdy oboje się zgodzili...

I tak dzisiaj jestem już 5 dzień na diecie i schudłam 1,5 kg... Jutro warzywkaaaaaaaa uuuuuuu he doczekać się nie mogę... Odpowiada mi ta dieta ponieważ nie chodzę głodna hehe :):):):):)

Tata schudł już prawie 6 kg z tym że on ma wielką nadwagę (126 kg- było) teraz już 120 kg. Mama niestety nie wiem jakim cudem przytyła 1 kg a je to samo co my...

I tu moje pytanie do tych co stosują i stosowali dietę: Czy zdarzało się Wam tak że najpierw tyliście a później chudliście???? bo mama bardzo się stresuje i denerwuje że coś jest nie tak i zaczyna się zniechęcać i nie wiem co mam jej powiedzieć by nie przestawała się odchudzać...

Jutro zaczynam fazę drugą 1 dzień protein/ 1 dzień protein z warzywami bo wyczytałam że daje takie same efekty co 5 dni samych protein/ 5 dni protein z warzywami a że nie ma takiej monotonii i tortur bez warzyw ;);) I tą faze będę stosowała dopóki nie schudnę do 58-59 kg... :) a później stabilizacja :):):) uuuuuuu nie mogę się doczekać :):):):) dzisiaj dopiero zaczynam ćwiczyć żeby zacząć sobie ciałko rzeźbić ;)



Pozdrawiam kochane:)
Dodaj komentarz

Mam plan i nie zawaham się GO użyć!!!!!

28 grudnia 2010 , Komentarze (12)

Tak jak w tytule...!!!!!!!!!!!!!!!

Dla mnie te święta to był czas uspokojenia się i przemyślenia niektórych spraw, dlatego wszystkie porażki jakie do tej pory gościły i wracały do mojego LIFE'a idą w "nie pamięć"...!!!!!


Przemyślałam wszystko, swoje zachowanie, zachowanie innych, przeanalizowałam wszystkie błędy i wszystkie sprawy które rozwiązałam pozytywnie....

Ten rok "2011" będzie moim rokiem... Wykorzystam Go najlepiej jak tylko się da...

Pierwszy plan to SCHUDNĄĆ! Ale biorę się za to poważnie, bez żadnych "ale"!!!!

Nie będzie mną rządziło jedzenie i lenistwo...!!!!!!! O NIEEEEEEEEE!!!!!!! Tak więc powstał mój iście wspaniały plan:
Od wczoraj ruszył--> 27.12.2010    66,70 kg
                                03.01.2011    65,00 kg
                                10.01.2011    63,00 kg
                                17.01.2011    61,00 kg
                                24.01.2011    60,00 kg
                                31.01.2011    59,00 kg
                                07.02.2011    58,00 kg
                                14.02.2011    57,00 kg
                                21.02.2011    56,00 kg <-- planowo powinnam osiągnąć cel!

Na każdy dzień mam inne ćwiczenia, bo na którejś stronie na necie wyczytałam że żeby szybko się nie zniechęcić do ćwiczeń to najlepiej sobie przygotować plan na cały tydzień taki żeby zmieniały się ćwiczenia, i co tydzień odświeżać ten plan.

Co do jedzenia to:  1. ZERO słodyczy, białego chleba, ziemniaków, słodkich napoi
                            2. OGRANICZAM do minimum alkohol, śmietanę, majonez,            smażone potrawy
                            3. WIĘCEJ warzyw i owoców, białka (w postaci jogurtów naturalnych, kefirów, jajek), ryb, witamin, wody mineralnej, zielonej herbaty

Dodatkowe cele na przyszły rok:
1. Zdać maturę jak najlepiej i egzamin zawodowy!
2. Świetnie wyglądać i bawić się na studniówce.
3. Znaleźć pracę
4. Pójść na studia.
5. Zapisać się na kurs j.angielskiego o ile finanse dopiszą, bo chce jeszcze lepiej mówić po angielsku.
6. Spędzić kolejny wspaniały rok z moim M.
7. Mniej się kłócić z rodziną i bliskimi.
8. Czerpać radość z każdego dnia i wykorzystywać każdy dzień jak najlepiej.
9. Wygrać z torbielem w jajniku !!!!!!!

Na razie to tyle z postanowieniami...

Dzisiaj rano już ćwiczyłam,


za chwilkę pójdę sobie zrobić jakiś pyszne lekkostrawny obiadek


Kurcze ostatnio dokładnie od Wigilii mam straszne problemy z opróżnianiem się... he nie wiem czemu, robię już wszystko żeby "poszło" to ze mnie hehehehe bo czuję się troszkę spuchnięta i ociężała--> może to dlatego że @@@@@ się zbliża, zołza niedobra... !!!!!!!!!!!!!!


Nie dążę do IDEALNEJ sylwetki bo takiej nie ma, dążę do tego by być szczupłą dziewczyną, by zaakceptować samą siebie...





A teraz pytanie:  Czy możecie polecić mi jakiś dobry, niedrogi krem lub jakiś dobry i niedrogi sposób na pozbycie się cellulitu???? Bo kurcze smaruję się oliwką taką na cellulit ale nic nie daje, a pomimo iż chudnę to cellulit nic nie znika...




W końcu czuję się silna!!!!! i pewna siebie  !!!!!!!!!!




Pozdrawiam Was gorąco
Dodaj komentarz

Przesadziłam :/

18 października 2010 , Komentarze (10)

Dokładnie...


Ten weekend był totalną katastrofą jeśli chodzi o jedzenie, bo jeśli chodzi o ćwiczenia to z reguły w niedziele robię sobie dzień przerwy a w sobotę mam tyle zajęć że ćwiczę tylko 20-30 minut...


No więc obżerałam się jak ŚWINIA, he przede wszystkim w ruch poszły słodycze he zdecydowanie za dużo ich było a tak to w miarę ok, no i pozwoliłam sobie na ziemniaki he których dawno nie jadłam ale nie dużo ich było... Było Pepsi i białe pieczywo (bo innego w domu nie było) także masakra he ale co nas nie zabije to wzmocni i tak właśnie wpłynęło na mnie moje postępowanie w weekend że od rana wzorowo dietka idzie bo przecież obiecałam sobie że na rocznice będzie maksymalnie 60 kg i będzie!!!!!

Tak to będzie nasza 3 rocznica, pomimo iż nie zawsze było kolorowo, pomimo że czasem go nie rozumiem a on mnie, pomimo iż wielu by chciało byśmy nie byli razem TO JESTEŚMY!!!!!!!!
Na zdjęciu to nie my, ale jesteśmy podobni :)



Zaostrzę ćwiczenia, zacznę bardziej kontrolować jedzenie i się uda. Zostały mi 4 tygodnie także jeśli będę chudła 1,5 kg tygodniowo (czyli zdrowo) to osiągnę cel...

Dzisiaj się zważyłam waga idealnie paskowa pomimo iż przez ostatnie dni skakała nawet do 67,3 kg to teraz na razie wszystko w normie ale moje obżarstwo weekendowe na pewno w najbliższym czasie się ujawni, ale najważniejsze to się nie załamywać...


Zaczynam znowu zapisywać co zjadłam
MENU:


śniadanie: 5 kromek chlebka PANO (3 z serkiem topionym ogórkiem i jajkiem, 2 z wędliną i jajkiem)
Obiad: jajecznica z grzybkami i cebulką (bo nic innego w domu nie ma)
Przekąska: jogurt naturalny ze zbożami
Kolacja: serek wiejski + ogórek+ kromka chleba PANO


Prośba do Was: Czy któraś może mi policzyć ile cały ten jadłospis ma kalorii??? bo ja nie potrafię tego wszystkiego liczyć... Tak mniej więcej ile to kcal?? Z góry dziękuję

Ćwiczenia: rano 23 minuty jazdy na rowerku na wieczór planuję 60 minut jazdy na rowerku i 20 minut hula hop! A co! Trzeba odpracować weekend!


Pasuje się w końcu za naukę wziąć na najbliższy tydzień bo masakra!!!! Strasznie dużo spr mamy, ale to raczej tylko i wyłącznie nasza wina bo prosiliśmy by przełożyli nam na po praktykach... miałam zacząć pisać pracę maturalną z polskiego i jutro zaczynam he Trzeba dupsko ruszyć do biblioteki, zacząć czytać lektury i wziąć się za pisanie...


Ale pogoda beznadziejna, ona powoduje że nic mi się nie chce... POWAGA! Lenia mam totalnego!   Módlcie się by Was nie dopadł!


Pozdrawiam Kochane i życzę miłego dnia
Dodaj komentarz

Zakochałam się!!!!

13 października 2010 , Komentarze (12)

normalnie przeżyłam drugą miłość hehehe nie uwierzycie do kogo...


Zakochałam się w tej rasie psów "MOPS" ja kcemmmmm takiego !!!!!!!!








Troszkę drogie są, ale sobie obiecałam że kupię sobie takiego!!!!!! Na pewno jeszcze nie teraz, planuję zakup do nowego domku hehe kiedyś tam !!!!!!!




Dietka idzie really great!!!!!! hehe ćwiczenia również


Dzisiaj z rana 45 minut pedałowania na rowerku stacjonarnym i 10 minut kręcenia hula hop, na wieczór planuję kolejne 45 minut pedałowania i 20 minut hula hop, a do tego jakieś brzuszki i ćwiczenia na ręce...


Miałam zacząć pisać swoją pracę maturalną z polskiego ale dopiero jutro wybieram się do biblioteki po książki...


Szczerze to nawet nie wiem jak się za to zabrać, ale myślę że dam radę... W końcu nikt tego za mnie nie zrobi...


Znalazłam również na necie dokładnie na "kozaczku" ciekawy filmik, który ukazuje że pomimo niepełnosprawności można spełniać marzenia, filmik jest po chińsku/japońsku, ale nie trzeba rozumieć co mówią wystarczy patrzeć...

"CHŁOPAK BEZ RĄK WYGRAŁ CHIŃSKI MAM TALENT"



Pytałyście co to za herbatkę piję na poprawę trawienia, dokładnie nie znam nazwy bo opakowanie już dawno w piecu, ale była w takim jasnozielono-niebieskim opakowaniu, ziołowa i pisze na niej że na trawienie, w każdym bądź razie nie droga a skuteczna, nie wiem czy nie z biedronki wiem dużo wam to nie mówi , ale naprawdę nie pamiętam nazwy


Mój chłopak chyba zaczął w końcu myśleć o wspólnej przyszłości ze mną, w takim sensie że chyba "COŚ" planuje... Bo myślał zawsze i od czasu do czasu coś tam "gadał" na ten temat ( dla mnie to wtedy nie było to nic szczególnego bo nie podawał konkretów) a teraz coś zaczęło się dziać... Z mojego punktu widzenia tak jest, bo widzę znaczne zmiany w jego zachowaniu... a czy coś z tego faktycznie będzie to na pewno się o tym dowiecie



Fajnie by było



Lecę poczytać Wasze pamiętniki


Buziole


EDIT: muszę się porządnie wziąć za siebie bo na 20 listopada muszę ważyć minimum 60 kg... !!!!!!! a tu jeszcze trochę przede mną do zrzucenia jest :/
Dodaj komentarz

"Łaaaaaaaaaałłłłłłł jak ty schudłaś!"- WHAT THE
FUCK???!!!!

2 września 2010 , Komentarze (13)

No więc wczoraj było rozpoczęcie roku szkolnego, którego się BAŁAM...

Martwiło mnie to że koleżanki znowu sobie pomyślą: "Ta dalej gruba jak była". Nie chętnie się rano ubrałam, pojechałam do szkoły, spotkałam się z koleżanką i ruszyłyśmy do szkoły.... Przychodzimy a kolega na całyyyyyyyy korytarz szkolny: "ŁAAAAAŁ JAK TY SCHUDŁAŚ!!!!" mnie zatkało i zarazem się troszkę głupio zrobiło, bo wszyscy się zaczęli na mnie patrzeć jak na UFO... Powiedziałam: "DZIĘKI! ALE TO NA RAZIE TYLKO 2 kg", on mi jednak nie uwierzył.

Koleżanki również mi powiedziały że widać że schudłam, ja oczywiście na razie żadnej różnicy nie widzę, ale może w końcu przyjdzie na to czas.

Był u mnie też mój chłopak wczoraj, łaskotaliśmy się i przekamażali na wzajem on w pewnym momencie mnie uniósł i z tekstem do mnie: "To ja tak przypakowałem czy ty tak schudłaś?" Mnie zatkało, on powiedział: "Schudłaś kochanie". I to był kolejny miły komentarz tego dnia względem mojej osoby i WAGI!


DZISIAJ ZJEDZONE:

ŚNIADANIE: 2 kromeczki chlebka WASA z pasztetem i pomidorem + kawka
2 ŚNIADANIE: kanapka z chleba graham z pasztetem, sałatą i pomidorem
OBIAD: pierś z kurczaka duszona + pomidory z puszki gotowane+ 3 kromki chleba WASA
PRZEKĄSKA: brzoskwinia
KOLACJA: Jogurt naturalny

ĆWICZENIA: 1 godz. jazdy na rowerku stacjonarnym
NAPOJE: kawa, 2x zielona herbata, szklanka Plushhhha, 1 litr wody


Oczywiście dzisiaj w szkole zaczęło się od WIELKICH przygotowań do matury i egzaminu zawodowego... Zaczynam się BAAAAAARDZOOOOOO denerwować...


Egzaminami i ogromem materiałów....


Ale obiecałam sobie że porządnie wezmę się za naukę...

Najbliższy weekend jakoś mi się nie widzi... Jutro mam imieniny, w niedzielę urodziny a i w sobotę i w niedzielę idę do pracy...    Beznadziejnie, nie będę miała kiedy świętować... he Ale chyba nawet nie będzie co świętować bo nigdy nikt przeważnie nie pamięta o moich urodzinach, tak jak koleżanki z wpisu na głównej stronie...


Ahhhhhhhhh tylko narzekam dzisiaj w moim wpisie, ale kurde taki mam dzień...


Dobrze, że chociaż pogoda się wyrabia....


KOŃCZĘ NA DZIŚ.... POZDRAWIAM SŁONECZKA, wieczorkiem poczytam co u WAS
Dodaj komentarz

To mnie zabija!!!! Moja własna pasja, moje
życie!!!!

5 sierpnia 2010 , Komentarze (20)

Nie potrafię utrzymać przez to wszystko diety... mogę ćwiczyć 24h na dobę a i tak nie schudnę. umieram od środka bo wszystko odwraca się przeciwko mnie...


Wszystko przez to że uwielbiam gotować... Nigdzie tak dobrze się nie czuję i niczego tak nie lubię jak przebywać w kuchni i robić różne przysmaki dla mojej rodzinki a wiadomo że jak się gotuje to tu to tam trzeba spróbować a czasem nawet człowiek troszkę więcej skosztuje i to jest moja zmora   KOCHAM GOTOWAĆ I PIEC!!!!!!!!!!!


Ostatnio zrobiłam trzy placki dwa ze śliwkami i jeden z jabłkami i jak tu nie spróbować, wcześniej sernika z makiem zrobiłam i jak tu się oprzeć...

Na obiad ostatnio kotlet d'volai (nie wiem jak to się pisze) z taką mega pyszną surówką zrobiłam i grzech było nie spróbować

Jak tu utrzymać dietę ??

Nie żebym nie wiadomo jak wielkie ilość tego spożywała po troszkę, ale jednak to i tak krzyżuje całą dietę a gdy już tak się staje to załamuję się na całej linii i wszystko idzie się rypać  

Ja już popadam w jakiś obłęd... Wstydzę się własnego ciała, naprawdę i uwierzcie że nie przesadzam moja najlepsza przyjaciółka jest taka ładna i taka szczupła a wszystko je i się nie przejmuje niczym, więc dlaczego ja mam zawsze pod górkę???? zawsze byłam przegrana...

Co z tego że potrafię świetnie gotować skoro i tak jestem gruba i nikt tego nie doceni ?? bo kto by chciał poznać zalety takiego grubasa?????


Ze mną jest naprawdę coraz gorzej nie wiem co mam zrobić, znaczy się wiem, ale nie potrafię tego zastosować w praktyce!   Jestem beznadziejna: pracy na wakacje nie znalazłam, w szkole średnie oceny chociaz gdybym bardzo się postarała to pewnie bym nawet pasek miała, ale ja jestem oczywiście bardzo toporna i leniwa i dużo myślę, kombinuje zamiast działać... Przeklinam jak szewc a bardzo bym chciała przestać!! Naprawdę, ale nie potrafię. Chce być miła dla innych, pomocna, ale czasem nerwy mi puszczają i staje się jak szatan!

Czy to wina mojej natury???? Otoczenia w jakim się znajduję???? nie wiem... Wiem tylko że jest źle! Wiem o tym i nie potrafię nic zrobić by to zmienić...

Chcę być dobrym, pogodnym i ładnym człowiekiem, więc czemu nie mogę tego osiągnąć...????


Mały Edit: Model 3D nie odzwierciedla mojej prawdziwej budowy, ja mam szersze biodra i boczki na biodrach, szerokie bardzo ramiona i uda grube!!

Dodaj komentarz

Ma ktoś do sprzedania stepper???? TANIO???

4 sierpnia 2010 , Komentarze (11)

Wcześniej we wpisie się pomyliłam he chodziło mi o stepper a nie o orbitek... chociaż jedno i drugie daje podobno świetne efekty to na to drugie urządzenie raczej mnie nie stać he :)

A chciałabym mieć na czym ćwiczyć w chłodne, deszczowe i zimowe dni gdy nie będę miała możliwości jeździć na rowerku


Tak więc pytanie czy ktoraś ma do sprzedania lub zna kogoś kto chce sprzedać lub może mi polecić stronkę na której są tanie stepperki???? Proszę o odzew:)
Dodaj komentarz
Więcej informacji o : Odchudzanie