Dzien V
27 sierpnia 2010
I znowu ta okropna bezsennosc, srodek nocy a ja urzadzam sobie wycieczki po domu! A obiecalam sobie,ze porzadnie sie wyspie przed sobota. Zaplanowalam z dziewczynami wypad do stadniny, juz nie moge sie doczekac! Tak dawno nie jezdzilam, a przeciez jednym z moich postanowien na Bucket list byla jazda konna raz w tygodniu, coz szczerze to moglam przewidziec, iz w rzeczywistosci to wcale nie okarze sie takie latwe. Gdyby tak dzien mogl trwac pare godzin dluzej...
Chcialabym rowniez podziekowac wszystkim Vitalijkom za komentarze wsparcia odnosnie mojego poprzedniego wpisu, dziekuje bardzo dziewczyny! Nikt tu przeciez nie chce doprowadzic sie do anoreksji, po prostu odchudzamy sie: odzywiamy i cwiczymy z glowa!
Dzien dzisiejszy zaczal sie calkiem przyjemnie, chociaz tak jak wczoraj mialam nadzieje,ze uda mi sie wstac wczesnie i pospacerowac jeszcze przed sniadankiem, niestety tym razem sama sie nie obudzilam, a zapomnialam nastawic budzik na wczesniejsza godzine. Dlatego zamiast od spacerku dzien dzisiejszy zaczelam od sklonow, brzuszkow i przysiadow. Nastepnie sniadanko i praca, w ktorej udalo mi sie napisac moj wczesniejszy mini apel do Pan krytykujacych mnie, i co najwazniejsze dzisiaj nie zostalam na tym przylapana! Po pracy spedzilam troche czasu pilnujac kochanego potworka, ktory dzielnie pomagal mi w kuchni,razem z Kubusiem wyprobowywalismy przepis podany przez jedna z Vitalijek, kurczak z papryka i w kapuscie. Coz malemu niebardzo posmakowal, wrecz zazadal abym zrobila mu 'kluseczki', dlatego w ok. 30 min powstalo spaghetti z duza iloscia zoltego sera i koperku, przynajmniej tutaj Kuba oszczedzil mi komentarzy typu 'fuj' i zjadl wszystko. Ja natomiast najadlam sie kurczakiem, ale po obiadku patrzac na chyba niegdy niekonczace sie zapasy energi malego, zabralam go na spacer. Fajnie bylo, poszlismy na plac zabaw, razem zjezdzalismy ze zjezdzalni i wyprobowywalismy hustawki, a nawet urzadzilismy sobie male wyscigi, oczywiscie Kubus wygral! W domu czekala na nas siostra z chlopakiem, ktora przyniosla CD z jednej z imprez rodzinnych, czyli maly rodzinny seansik po ktorym przyszedl czas na jeszcze jeden film, tym razem padlo na stara, polska komedie "Mis" (cala rodzina kochamy stare polskie filmy). Gdy seansik sie skonczyl, siostra z facetem pojechali a rodzice poszli zaniesc spiacego juz od dluzszego czasu Kubusia do lozka zrobilam sobie mala kolacje, i wzielam sie za przegladanie szafy i segregowanie ciuchow. Wkoncu trzeba sie zaczac pakowac! Oczywiscie to mi nie szlo tak szybko jak planowalam, i oczywiscie jak to zwykle u mnie bywa pakowanie zostawie na ostatnia chwile! Ale za to wybralam sie na krotki wieczorny spacerek, ubrana w spodnie dresowe i bardzo cieplutka bluze udalam sie do parku. Nie bylo jeszcze tak pozno a park jest strzezony i doskonale oswietlony, zreszta ja lubie noc. Zawsze lubialam.
Dzisiejsze menu:
SNIADANIE: Wczorajsza salatka owocowa, oraz dwa ryzowe ciasteczka z szynka i kubek czarnej herbaty z cytryna.
LUNCH: zupka-przecier z kalafiora, marchewki i brokul (zakupiona tym razem w bufecie, ale za to kochana Pani Joyce obiecywala,ze zamiast smietany uzyla jogurtu naturalnego, pyszna byla musze sama ugotowac!) Dodatkowo chrupalam ryzowe ciasteczka, zjadlam dwie mandarynki i wypilam duzo wody z cytryna.
OBIAD: Kurczak z papryka i w kapuscie. Ugotowalam dodatkowo male marchewki. Plus zielona herbatka.
Po obiedzie a przed kolacja zjadlam 2 jablka i ok 300-400g. winogron (uwielbiam!), wypilam dwie herbaty i szklanke wody z cytryna (wszystko w trakcie naszego mini seansu filmowego) :)
KOLACJA: maly jogurt naturalny plus kilka truskawek.
Chcialabym jeszcze podziekowac jednej z Vitalijek za pomoc w wyborze cwiczen, callanetics. Dziekuje bardzo, jak narazie przeszukalam google i przeczytalam opisy. Jeszcze ich nie probowalam, juz bylo u mnie za pozno, a wieczorem mialam zaliczone juz cwiczenia na talie, uda i posladki, ale jutro przed wyjazdem zaczne cwiczyc! Sciagnelam sobie przykladowe rysunki cwiczen i opisy, a takze jak wykonac rozgrzewke. Mam nadzieje,ze pierwsza seria mnie nie wykonczy a cwiczenia naprawde okaza sie strzalem w dziesiatke, wzmocnia miesnie calego ciala i ukrztaltuja figure!
Trzymajcie sie szczuplutko i udanego weekendu drogie Panie! :)