Dzien VI
27 sierpnia 2010
I znowu spac nie moglam, nie dosc,ze polozylam sie spac bardzo pozno, gdyz wczesniejsze proby zasniecia skonczyly sie na wycieczkach po domu, ktore oczywiscie mnie nie zmeczyly. Chyba mam za maly ten dom, jakbym miala kilka pieter i zrobila kilkanascie rundek po schodkach przez wszystkie pietra to napewno na bezsennosc nie moglabym narzekac! Ba, wyobrazcie sobie jak ladnie wygladal by brzuszek ... A jak juz mowie o cwiczeniach z samego rana to dodam,ze dzis oficjalnie wyprobowalam Callanatics! Fajna sprawa te cwiczonka, wszystkie miesnie mnie bola, czuje strasznie uda i brzuch, a nawet kregoslup, nie mowiac juz o tym,ze nawet porzadnie rozciagnelam sobie miesnie szyji,(z czego cieszylam sie bardzo, bo zazwyczaj rano w pracy/czy jak jestem w bibliotece czesto cwicze miesnie szyji a tu prosze, na poczatku cwiczen trzeba zadbac i o szyje) ale dalej boli mnie kark. Kurcze kiepsko u mnie z kondycja, bo musze sie przyznac,ze tych 100s, czas przez ile trzeba wykonywac dane cwiczenie to niestety nie wytrzymuje, szczerze mowiac to nawet do 50s nie doszlam. Niestety po jakis 40s nie mialam sily i przechodzilam do kolejnego cwiczenia. A jeszcze wczoraj uwazalam,ze caly ten zestaw cwiczen nie wygladal tak zle, ah te pozory! Ale to nic, jeszcze wieczorem sprobuje, i jutro juz powinnam wytrzymac troszke dluzej, powolutku , w moim slimaczym tepie ale dojde do tej wymaganej setki napewno! Wkoncu jestem spod znaku barana a barany sa waleczne i uparte :)
Wciaz mam sporo czasu do przyjazdu dziewczyn. One uwarzaja,ze wstanie z lozka, co ja mowie, wychylenia chociaz czubka nosa spod koldry przed 9am w weekend jest nie do zrealizowanie. Coz popieram, zazwyczaj popieram, tylko dzis jakos mi nie wyszlo. Mam wciaz sporo czasu bo moge sie ich spodziewac kolo jedenastej albo i pozniej, wiec pewnie wczesniej urzadze sobie spacerek. Moze zabiore ze soba Kubusia? Juz wstal i wlasnie wcina swoje ulubione musli ( to ja zapoczatkowalam w nim milosc do musli haha i teraz nie chce jesc innych platkow). Zawsze to przyjemniej miec towarzystwo, a z niego taka gadula,ze bedzie wesolo :)
Jak narazie na sniadanie zjadlam jogurt naturalny i pol miseczki malin, ale pewnie cos jeszcze zjem przed wyjazdem, wkoncu niewiadomo ile spedzimy w stadninie. W sumie staralam sie utrzymywac stale godziny posilkow ale dzis to chyba mi nie wyjdzie. O wlasnie, moja mama wczoraj byla w polskim sklepie i kupila mi platki owsiane Nesvita, (napewno znacie, ja je widze pierwszy raz w zyciu na oczy ale wygladaja niezle, na opakowaniu haha) a co najlepsze jest w tych platkach to to,ze sa one o smaku szarlotki! Tak, mojej ukochanej szarlotki, na ktora nie skusilam sie pare dni temu i ktorej nie zjem jeszcze przez 8 dni. Przez 14 dni mam ta swoja diete, a pozniej mam zamiar jesc od czasu do czasu maly kawalek ulubionego ciasta. (reszcie slodyczom wciaz mam zamiar grzecznie, lecz stanowczo odmawiac!)
Jeszcze dzis mam taka straszna ochote na lososia pokropionego cytryna i makrele wedzona, oh pychotka. Niestety obiad juz napewno zjem poza miastem, wiec mam nadzieje,ze znajdziemy jakies przytulne miejsce gdzie serwuja lososia :). O makrele juz poprosilam kochana mamusie, wiec wiem,ze to bedzie na mnie czekac na kolacje! :)
Dobrze, uciekam pod prysznic, bo te Callanetics wycisnely ze mnie wszystkie poty, a pozniej Nesvita- i znowu poczuje ten smak szarlotki (zeby tylko moje oczekiwania zostaly spelnione! haha), spacerek, koniki i miejmy nadzieje bardzo udana sobota! Tylko moglo by byc ze 30 stopni a nie polowa tego, coz chyba nie mozna miec wszystkiego!
Udanej Soboty i trzymajcie sie szczuplutko Ladies!