Jestem taka zła na siebie! dzisiaj miałam egzamin, potem od razu do pociągu i 5 godzin jazdy, wszystko było pod kontrolą dopóki nie przyjechałam do domu, byłam taka głodna po tej podróży... nie wdając się w szczegóły 2000 kcal poszło jak nic, jeszcze do tego cały dzień pada i nie miałam siły i ochoty iść biegać. A już zaczynało mi wychodzić... ale nie poddam się tak łatwo! od jutra wracam na wojenną ścieżkę z moim tłuszczykiem, nie muszę już siedzieć w książkach więc jutro wybiegam się za wszystkie czasy! niech leje i wieje, ale jutro muszę w końcu się ruszyć!
Z dobrych wiadomości odkryłam własne mięśnie na brzuchu! gdyby nie te sadełko to byłby 6pak
