| Odwiedzin: | 12033 |
| Komentarzy: | 1008 |
| Założony: | 6 listopada 2011 |
| Ostatni wpis: | 20 maja 2012 |
|
Świetnie Ci idzie! Schudłaś 12.4kg |
ale po kolei.
Trochę niespodziewanie przyszła winna wszystkiemu @ i naciągała mnie na różne pyszności.
Wczoraj gdy już załapałam o co to chodzi, postanowiłam ją przechytrzyć i przygotowałam kilka smakołyków w wersji light. Długo niestety nie pocieszyłam się zwycięstwem, mimo oporu nażarłam się jak prosiak! Po czym padłam na wyrko z obolałym żołądkiem. Głupia baba i głupia @ !!!

)
Waga spada, choć ja bym to nazwała "kapaniem" jak krew z nosa.
czy to ogólne zmęczenie czy rozleniwienie, może zbyt wolne tempo oczywiście moje.
Nie mogę skakać bo mam problem ze stawem skokowym, 2-3 podskoki i na drugi dzień kostka jak balon i boli. Obiecała mi po świętach wielkanocnych jakieś dodatkowe wygibasy i na obiecankach się skończyło!





Miało być dziś i jutro na obiadek, ale jak spróbowałam to wciągnęłam wszystko, oczywiście nie na raz, był obiad i kolacja, ale i tak chyba przesadziłam z ilością.
No nie mogłam się oprzeć. 





Nie myślałam jednak że aż tak narozrabiam i będę z tego powodu cierpieć.
Brzuch boli, wszystko w kichach mi stanęło, waga się na mnie wypięła! 
O jaka ja szczęśliwa jestem!!! Chłopina chyba zrozumiał że nie dam mu spokoju, a dodatkowo na dalszym upieraniu się może tylko stracić, owszem, nie obeszło się bez małego cielesnego szantażyku
ale grunt że się zgodził! Po czym grzecznie poszedł przełożyć kabelki elektryczne tak by do suwanych nie przeszkadzały, posprzątał pobojowisko choć mówiłam mu że ja to zrobię. Serio, to jestem z niego dumna, bo tak ogarnął ten cały bajzel że szczęka mi opadła jak mnie zawołał na górę. 
dopiero wieczorem poczułam że coś mnie za bardzo piecze. Wieczorny grill (około 20:00, 1 kiełbaska + pół kaszaneczki + sałatka) i to że nie mogłam spać i przez noc wypiłam prawie 1,5l wody na wadzę odbiło się 0,5 kilogramowym wzrostem, ale mam to w nosie, dziś waga kłamie i nie biorę tego na poważnie.


Hydraulik zgarnął kasę i już sobie poszedł. Za kilka dni przywiozą nowe okna. 
Waga spada, dziś mam 117,7 kg







